piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział siódmy.

Liam niecierpliwie czekał na zielone światło. Stał na przejściu dla pieszych drepcząc w miejscu i spoglądając w niebo. Na niebie widniało słońce nieśmiało prześwitując przez warstwy chmur. Gdy wychodziło słońce, momentalnie robiło się cieplej i przyjemniej ale już po chwili przykrywała je kolejna chmura a zimny wiatr smagał po twarzach. Kwiecień powoli zaczynał dobiegać już końca, chociaż pogoda do złudzenia przypominała tę marcową. Światło zmieniło się na zielone, Liam szybkim krokiem przeszedł przez pasy przeciskając się miedzy pieszymi. Dotarł na drugą stronę ulicy i skierował się w lewo. Idąc przed siebie przeszedł obok włoskiej restauracji, w której zaledwie wczoraj spotkał Danielle. Z uśmiechem przypomniał sobie tą sytację :
Nieznacznie spóźniony Liam wszedł do środka. Przy wejściu rozejrzał się po lokalu szukając Andy’ego i kilku innych starych znajomych. Dostrzegł ich po drugiej stronie przy większym stoliku. Andy zauważył go i pomachał. Liam uśmiechnął się i podążył w jego kierunku. Siedzieli tam już Andy, Ted i Emily. Liam przywitał się z wszystkimi, zamówił zimną cole i usiadł przy stoliku.
- czekamy jeszcze na kogoś? – spytał wskazując głową na kilka pustych krzeseł stojących dookoła stołu.
- tak, przyjdzie jeszcze kilka osób. Jestem pewna ze ich polubisz – odpowiedziała Emily popijają wodę z cytryną  – po co ci te okulary przeciwsłoneczne i czapka? Nie przesadzasz? – spytała śmiejąc się i sięgając ręką żeby zdjąc Liamowi czapke z głowy. Liam szybko złapał się za głowe nie dając zdjąć sobie czapki.
- nie mogę jej zdjąc. Inaczej zaraz podejdzie tu kilkanaście wścibskich i piszczących nastolatek – odparł z przekąsem – cena sławy.
- oj nie przesadzaj, na pewno nie będzie tak źle – odparł Ted jednym zwinnym ruchem ściągając mu z głowy czapkę i okulary. Liam spojrzał na zwijającego się ze śmiechu Teda z rezygnacją i uważnie rozejrzał się po lokalu. Oprócz nich było jeszcze kilka grupek znajomych w podobnym wieku, dwie starsze pary i pojedyncze osoby siedzące samotnie jedząc.
-  Ted oddaj mi czapkę, nie chce żeby mnie rozpoznali! – powiedział Liam.
- dobra, dobra stary nie denerwuj się – odpowiedział Andy zabierając Tedowi czapke i okulary i oddajac je Liamowi. Liam szybko założył czapkę, ukrywając pod nią włosy i okulary. Dla bezpieczeństwa głębiej zapadł się w fotel i nieznacznie pochylił głowę. Siedzieli tak i rozmawiali jeszcze kilka minut.
- o już są! – krzyknęła Emily machając w stronę wejścia. Do ich stolika zaczęło  zbliżać się kilka osób. Uwagę Liama przyciągnęła długonoga, piękna dziewczyna z burzą loków na głowie. Podchodząc do stolika dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie a Liam nie drgnął nawet o milimetr patrząc jej głęboko w oczy.
- Liam, poznaj Damiena, Remy, Patricka i Danielle. – Emily przedstawiła wszystkich po kolei. Liam błyskawicznie ocknął się i stał żeby przywitać się ze wszystkimi.

- Danielle, bardzo mi miło cie poznać – uśmiechnął się do stojącej obok piękności machinalnie zdejmując czapke i okulary – jestem Liam
- Liam! Mnie też bardzo miło. Naprawde jesteś ‘tym’ Liamem z one direction? – spytała dalej się uśmiechając
- Tak, to ja – odparł Liam. Uroda tej dziewczyny kompletnie go oszołomiła. Była taka niesamowita.
- proponuje żebyśmy przenieśli się do mnie, Liam się denerwuje ze ktoś go rozpozna – odparł Andy, spoglądając na Liama.
Liam uśmiechnął się do siebie na wspomnienie wczorajszych wydarzeń. Wszyscy razem spędzili miło czas u Teda. Liam przez całe popołudnie zagadywał Danielle, a momentami przyłapywał się na nieustannym spoglądaniu na nią. Ona też patrzyła na niego. Przed rozstaniem wymienili się numerami telefonów. Liam był przeszczęśliwy. Po powrocie do domu chłopaki wyczuli że coś jest na rzeczy zanim jeszcze zdążył otworzyć usta. Harry i Zayn od wczoraj wysyłali mu smsy z miłosnymi wierszykami. Dokładnie w tym momencie jego telefon ogłosił nadejście kolejnej wiadomości. Liam zaśmiał się pod nosem.

Mary ocknęła się zlana zimnym potem. Szybko usiadła na łóżku i szeroko otworzyła oczy ciężko oddychając. Rozejrzała się dookoła siebie. Kate spała jeszcze smacznie na łóżku obok niej, a Sky pochrapywał nieznacznie na kanapie obok. Mary westchnęła i spojrzała na zegarek. Była 10:17. Spała ledwie kilka godzin. Dręczył ją koszmar, coś związanego z Natem, ale nie miała ochoty go sobie przypominać. To przez ten koszmar obudziła się tak wcześnie. Podeszła do okna i otworzyła je szeroko wpuszczając rześkie poranne powietrze do środka. Po niebie snuły się ciemne chmury, i nie zanosiło się na dobrą pogodę. Po krótkim namyśle przymknęła okno i na palcach wyszła z pokoju nie budząc przyjaciół. Zeszła do kuchni i włączyła ekspres do kawy. Czekając aż kawa się zaparzy zajrzała do lodówki. W szafce znalazła płatki, które wsypała do miseczki i zalała mlekiem. Z salonu dobiegała jakaś muzyka. Mary stała nasłuchując chwilę. Ruszyła do salonu i zorientowała się ze dzwoni jej telefon, który widocznie musiała zostawić tu poprzedniego wieczoru. Z roztargnieniem wzięła telefon do ręki i machinalnie odebrała połączenie
- Halo ? – spytała Mary przysiadając  na skraju kanapy
- Mary nareszcie odebrałaś! Strasznie się za tobą stęskniłem! Mary, jesteś tam? To ty?
- Nate nie mam ochoty z tobą rozmawiać – odpowiedziała Mary po chwili. W słuchawce na kilka sekund zapanowała głucha cisza.
- To nieprawda. Założę się że to Kate ci coś nagadała. Mary nie słuchaj jej! – Nate był coraz bardziej wzburzony – wiesz że twoja przyjaciółeczka dała mi w twarz?
- tak wiem. Chyba jednak ci się należało – odpowiedziała Mary
- Nawet jeśli, to czemu ona wtrąca się w nasz związek? Mary, to jest sprawa pomiędzy mną a tobą! Nie dawaj jej kierować swoim życiem!- Nate miał troche racji, Kate nie powinna bić jej byłych. Ale była jej przyjaciółką. Mary przeczesała ręką włosy.
- Kate jest moją przyjaciółką, Nate. A ja naprawde nie mam ochoty prowadzić tej rozmowy teraz. – Mary pochyliła głowę opierając ją na dłoni – Odpuść sobie. Proszę, daj mi spokój – powiedziała zmęczonym głosem
- Jesteś z nią prawda? – spytał Nate oschłym głosem – Mary gdyby nie ona pewnie już dawno bylibyśmy w zgodzie! Nie dawaj jej kierować sobą!
- Nikt mną nie kieruje! O co ci chodzi? Chcesz mnie zrazić do mojej najlepszej przyjaciółki? Oczekujesz że wtedy pobiegnę do ciebie się wypłakać? Chyba się przeceniasz kochany – odpowiedziała Mary podnosząc się z kanapy
- Może to ty się przeceniasz? Mary, ona tobą mani..- Mary przerwała połączenie. Nie miała siły na tą kłótnie, miała świadomość że kiedyś będzie musiała stawić temu czoło ale nie teraz. Na to było za wcześnie. Mary przystanęła w miejscu i bezmyślnie patrzyła się w ekran swojego telefonu. Gdy Nate znowu zaczął dzwonić szybko odrzuciła połączenie i wyłączyła telefon. Westchnęła ciężko i przetarła twarz dłonią. Ze zdziwieniem odkryła, ze jej policzki były wilgotne. Nie zauważyła żeby płakała. Ostatnie robiła to zdecydowanie za często. Podniosła głowę i ruszyła z powrotem do kuchni. Po drodze przystanęła spoglądając w lustro umieszczone na ścianie niedaleko przedpokoju. Spojrzała uważnie w swoje odbicie. Jej bladą, zmęczoną twarz otaczała burza potarganych blond włosów. ‘’Może to ty się przeceniasz’’ słowa Nate’a uparcie dźwięczały jej w głowie. Przez to całe wydarzenie z Natem gdzieś uleciała jej pewność siebie i opanowanie. Stała tak i przyglądała się sobie. Z każdą sekundą czuła się coraz gorzej.

- Nate miał całkowitą racje – szepnęła do siebie – jestem skrajnie obrzydliwa. Nie jestem jego warta. Ann nie wygląda tak potwornie. Już rozumiem czemu to zrobił.
W swoim odbiciu Mary widziała tłustą, brzydką i żałosną dziewczyne. Nie poznawała siebie. Do tego momentu nie zdawała sobie sprawy, z tego że wygląda tak źle. Mary ogarnęło poczucie że kompletnie straciła kontrole nad swoim życiem. Odrętwiała ruszyła w stronę kuchni. Jednym szybkim ruchem wyrzuciła całą zawartość miseczki do toalety. Nietkniętą latte wylała do zlewu . Ze wstrętem wrzuciła pudełko płatków do szafki i z pośpiechem opuściła kuchnie. Poszła na górę do łazienki wziąć prysznic. Wychodząc starała się nie patrzeć w lustro. Ubrała się w pożyczone od Kate ciuchy i wysuszyła włosy. Nałożyła makijaż żeby ukryć zmęczenie, przybrała uśmiech i wyszła z łazienki. W drzwiach zobaczyła śpiącą Kate przecierającą oczy.
- Która godzina ? – spytała zaspanym głosem
- Dzień dobry kochanie – Mary przytuliła przyjaciółkę – jest po 11, co cie skłoniło do tak wczesnej pobudki? – spytała jasnowłosa
- Nie mam pojęcia – odpowiedziała Kate zamykając się w łazience. Mary zeszła na dół i przygotowała przyjaciółce kawe, którą ta z wdzięcznością przyjęła gdy zeszła na dół. Sobie Mary zaparzyła zielonej herbaty, i pomimo kiepskiej pogody usiadły na schodkach werandy przed domem z ciepłymi kubkami w dłoniach. Chłodny wiatr delikatnie smagał ich twarze a gorące kubki rozgrzewały grabiejące ręce. Mary odezwała się po dłuższej chwili przeczesując ręką włosy.
- rozmawiałam dziś z Nate’m
- ŻE CO!? – Kate spojrzała na Mary ze zdziwieniem krztusząc się kawą – dlaczego? Znowu do ciebie dzwonił? Po co rozmawiałaś z tym dupkiem?! – Kate była wzburzona , nie rozumiała czemu Mary z nim rozmawiała. – Mary, nie warto, naprawdę. Nie możesz mu wyba….
- Kate – jasnowłosa przerwała przyjaciółce w pół słowa – Nie chodzi mi o mnie tylko o ciebie i Willa – Mary odwróciła się i popatrzyła przyjaciółce w oczy – myślę że powinnaś go przeprosić.
- Przeprosić? Ja? – Kate patrzyła na Mary z niedowierzaniem – Czy ty słyszysz sama siebie? To on powinien przeprosić pierwszy!
- Kate, chodzi mi o to że nie chce żebyście skończyli jak ja i Nate. Myślę że powinnaś przeprosić pierwsza, zanim będzie za późno.
- Chyba śnisz – odpowiedziała Kate popijając kawę
- Wasz związek jest ważniejszy niż twoja duma! – odpowiedziała Mary z przekonaniem – przestań być taka uparta!
- A może ja jestem uparta!? Taka jestem Mary, nie zmienisz tego. I nie przeproszę go, bo to on miał problem ze mną!
- Kate, boje się ze będziesz tego żałować. Wiem że bardzo kochasz Willa i nie możesz go stracić z takiego powodu!
- Przestań już. Lepiej zajmij się sobą i Nate’m. nie wiem czy jesteś właściwą osobą do udzielania takich rad. Nate cie zdradził– odpowiedziała Kate chłodnym tonem patrząc przed siebie. Mary przytkało.
- nie wierze – szepnęła pod nosem - Kate ja się po prostu martwię. Przestań być taka uparta i go przeproś!- dodała Mary pewnym głosem podnosząc się.
- zostaw mnie w spokoju! – powiedziała ciemnowłosa nie patrząc na Mary – Nie ma mowy żebym ja go przeprosiła, to on nadwyrężył moje zaufanie. – Kate spojrzała Mary w oczy. Jej spojrzenie było gniewne i twarde. Mary uparcie patrzyła przyjaciółce w oczy przez kilka chwil. Westchnęła i odparła:
- Rób jak chcesz. Mam nadzieje że nie będziesz potem żałować. Wezmę swoje rzeczy i pożegnam się ze Sky’em – odwróciła się i weszła do domu.


  W Londynie jako w pięknym i rozwiniętym mieście organizowane były różnorodne wystawy, nie było to żadną odskocznią od codzienności. Spacerując po ulicach miasta można było dojrzeć rozmaite nagłówki , bilboardy plakaty zachęcające ludzi do odwiedzenia zadziwiających miejsc i obejrzenia prac artystów, często ekstrawaganckich i odważnych.
galerie sztuki coraz częściej promowały młodych artystów co powodowało ze mniemanie sztuki rozszerzyło sie i ludzie przepełnieni byli ciekawością która ciągnęła ich w stronę miejskiej sztuki która pobudzała wyobraźnie i dawała większy podgląd na świat.
Była wiosna. Przyroda budziła sie do życia, świat promieniał i był inspiracja dla wielu artystów. Był to świetny czas na odkrywanie swych pasji.
Zayn właśnie przechadzał sie uliczkami miasta dopalając papierosa którego zapalił kilka przecznic temu. Idąc tak przyglądał sie otoczeniu i  jego wzrok przykuł pewien plakat. Był dość kolorowy i może nawet nieco kontrowersyjny. Chłopak domyślił sie ze chodzi pewnie o jakąś nowa wystawę. Nie był wielkim fascynatem sztuki jednak z braku lepszej rzeczy do roboty i gdy zobaczył kto jest autorem prac postanowił sie tam udać. Autorem wystawy był Aaron Rose, znany fotograf. Zayn spotkał go kiedyś na przyjęciu i zapamiętał jako bardzo miłego człowieka.
 Zgasił niedopałek i wypuścił z ust ostatnia chmure dymu po czym wszedł do przestronnej galerii.  Fotografie porozwieszane były na każdej wolnej powierzchni. Większość z nich zwisała z sufitu na metalowych drucikach, tworząc niesamowite instalacje. Przechadzał sie wsród korytarzy podziwiając świetnie wykonane fotografie. Widać było że część z nich była nieco przerobiona przy użyciu bilansu bieli czy przyciemnieniu tła. Ciemnowłosy chłopak był zafascynowany tym miejscem. Zdjęcia przedstawiały rozmaite scenerie, twarze, plakaty, sceny uliczne, pejzaże. Zayn spędził w galerii mnóstwo czasu studiując dokładnie każde dzieło. Poczuł, że fotografia może być czymś cudownym, magicznym sposobem na zatrzymanie chwili. Pomyślał, że to może być super zabawa i nowe hobby. W końcu natchniony sztuką zapragnął kiedyś zorganizować wystawę swoich prac. Zadowolony opuścił galerię i pod wpływem impulsu ruszył w stronę ‘London School of Photography’ żeby zapisać się na kurs fotografii.


- Sky. Skyy. Sky wstawaj – Mary delikatnie potrząsała Sky’a za ramie. Rozciągnął się wzdychając i w tym samym momencie zobaczył nad sobą twarz Mary.
- Sky wstawaj już – powiedziała Mary podnosząc się – nie wiesz gdzie jest moja torebka? – Mary krzątała się po pokoju bezskutecznie poszukując zguby.
-chyba gdzieś na dole – odparł zaspany Sky – Mary coś się stało? Dlaczego już wychodzisz? – spytał przecierając dłonią oczy
- posprzeczałam się z Kate. – odparła Mary – wstawaj! – krzyknęła na odchodne opuszczając pokój.
- wstaje wstaję – mruknął Sky zwlekając się z kanapy. Po kilku minutach był już na dole. W salonie spotkał krzątającą się Mary, pewnie szukającą torebki a z kuchni dochodził zapach smażonego bekonu. Sky obserwował Mary stojąc w progu.  Patrząc na przyjaciółkę poczuł potrzebę powiedzenia jej wszystkiego.
- Mary ja…- przerwał mu krzyk Kate z kuchni.
- Zapraszam  do stołu! Sky wstałeś w końcu!?
- Mam – powiedziała Mary trzymając swoją torebkę w ręku. Nie usłyszała że Sky zaczął do niej mówić. Chłopak uśmiechnął się tylko do przyjaciółki i poszedł w stronę kuchni. Mary ruszyła za nim sprawdzając coś na telefonie. W kuchni spotkali krzątającą się Kate z nieodgadnioną miną. Sky usiadł przy stole a Kate grzebała w lodówce. Mary stała w drzwiach pisząc sms. Sky przez ramie spojrzał na jasnowłosą. Dziewczyna wyglądała lepiej niż poprzedniego ranka ale Sky podejrzewał że to wyćwiczona maska, pancerz obronny Mary. M zwykła ukrywać swoje problemy, czasami nawet Kate i Sky z trudem dowiadywali się o co chodzi. Jego rozmyślania przerwała Kate wręczając mu talerz z jajkami i bekonem.
- tosty zaraz będą – dodała siadając przy stole. Sky wziął widelec w dłoń.
- Mary ty nie jesz? – spytał z ustami pełnymi jajecznicy.
- Nie ja już jadłam – odpowiedziała Mary nie podnosząc oczu znad telefonu. Sky wzruszył ramionami i wrócił do jedzenia. Poczuł na sobie wzrok Mary ale uparcie wgapiał się w swój talerz. Bał się że Mary coś wyczuje. Na jego szczęście Mary wyszła do łazienki więc mógł odetchnąć. Wczoraj przyszedł do dziewczyn w środku nocy żeby wyznać coś M, ale stchórzył. Bał się przyznać do prawdy. Nawet przed samym sobą. Było mu ciężko ale nie mógł z tym walczyć. Próbował, ale to było coś z czym nie da się walczyć. S jadł powoli zamyślony patrząc bezmyślnie na Kate która w milczeniu jadła swoją porcję.
- o co wam poszło ?– spytał chłopak uciekając od swoich rozmyślań
- o nic. Mary uważa że ja powinnam pierwsza przeprosić Willa – odpowiedziała beznamiętnie. W tej samej chwili do kuchni weszła Mary.
- pa Sky – Mary pożegnała się z przyjacielem i spojrzała na Kate. Odwróciła się na pięcie i w pośpiechu opuściła dom Kate. Na odchodne rzuciła tylko ‘ Kate przemyśl to’ i wyszła. Sky odczuł w pewnym sensie ulgę, ale z drugiej strony czuł się głupio okłamując przyjaciółkę. Po wyjściu Mary Kate westchnęła i odstawiła swój talerz do zlewu. Żeby oczyścić atmosferę zaczęła opowiadać jakąś historyjkę.
- wcale mnie nie słuchasz – stwierdziła Kate – Sky, o co chodzi? – Kate pochyliła się nad
stołem i uniosła twarz Sky’a zmuszając go żeby spojrzał jej w oczy– Mów – zakomunikowała krótko uparcie patrząc mu w oczy. Sky patrzył na nią przez chwilę.
- Jest coś, co chciałem wam powiedzieć jak do was przyszedłem. Tylko że… nie miałem odwagi – Sky odwrócił głowę i nerwowo zaczął stukać palcami o blat stołu. Kate cierpliwie czekała aż zacznie mówic.
- Ja, ja się chyba zakochałem – powiedział niepewnie patrząc na Kate. Ciemnowłosa zaśmiała się i mocno przytuliła przyjaciela.
- To przecież cudownie! Sky! Uśmiechnij się! Na pewno będzie lepiej niż ze mną czy z Mary – dodała z przekąsem – wyczuwam ze jest jakieś ‘ale’. Powiedzi mi proszę, kto to jest? – spytała przysiadając na blacie i krzyżując ręce na piersi.
- Nathaniel. – Sky powiedział to tak szybko że prawie niezrozumiale po czym spuścił głowę i wpatrywał się w podłogę. Siedzieli tak w milczeniu przez kilka minut. Kate, nie wiedzieć czemu wcale nie była zdziwiona tym co powiedział Sky. Zmarszczyła brwi spoglądając na przyjaciela. Nie była pewna co ma o tym myśleć. Wiedziała co to znaczy się zakochać, i jak czuje się Sky, pomimo tego że jej obecna sytuacja z Willem była dość nieciekawa. Mary miała trochę racji, ale Kate nie chciała przyjąć tego do wiadomości. A S był cudownym przyjacielem i zasługiwał na szczęście. To, że jego serce wybrało tak a nie inaczej nie było jego winą. Kate nie cierpiała tego zarozumialca Nate’a. Skrzywdził Mary,a teraz jeszcze do tego S się w nim zakochał. Doszła do wniosku że jej przyjaciele nie mają szczęścia w miłości. Zamknęła oczy i westchnęła. Postanowiła sobie, że nie dopuści żeby ten dupek dalej krzywdził jej przyjaciół. Mimo tego że dalej była zła na M. Niestety nie miała pojęcia jak to zrobić. W końcu podeszła do Sky’a i mocno go przytuliła. Sky podniósł głowę i popatrzył na nią szklanym wzrokiem.
- Ja wcale tego nie chciałem. Ja go nawet tak bardzo nie lubię. Ale nie potrafię z tym walczyć. To silniejsze ode mnie. Czuje się jak zdrajca. Po tym jak potraktował Mary… Poza tym, on nawet nie jest gejem!- Sky zacisnął powieki i potrząsnął głową. Kate nic nie odpowiedziała, tylko przytuliła przyjaciela mocniej. Sky zaczął cicho szlochać.
- Sky nie martw sie, wszystko się ułoży - powtarzała Kate trzymając przyjaciela w szczelnym uścisku. Całym sercem chciała uwierzyć, ze to prawda.


Kate siedziała na łóżku w swoim pokoju. Sky poszedł sie przejść ale wiedziała ze wróci bo zostawił u mniej klucze do swojego domu. A z Mary sie posprzeczała i nie było jej z tym dobrze na duchu. Postanowiła sie wykąpać i zmyć te wszystkie myśli. Jak postanowiła tak i zrobiła. Weszła pod cieplą wodę i częściowo odczuła ulgę jednak natarczywe myśli wciąż kłębiły się jej w głowie. Podeszła do lustra i popatrzyła sie na siebie. Uśmiechnęła sie mimowolnie. Była bardzo pewna siebie i może nawet nieco próżną osóbka i odbicie w lustrze zawsze sprawiało ze sie na chwile zapominała. Teraz było tak samo. Wychodząc ubrała bieliznę i zarzuciła na to tylko lekko długi sweter. Usiadła na chwile na łóżku lecz myśli nie dawały jej spokoju zeszła wiec na dół , włączyła radio i podkręciła głos. Muzyka zaczęła wypełniać jej dusze co przyniosło jej ulgę. Zaczęła śpiewać razem z wokalistami i nie obchodziło ja czy komuś to przeszkadza. Muzyka była tak głośna ze skacząca po kanapie Kate nie usłyszała dzwonka do drzwi. Zorientowała sie dopiero gdy do pokoju wpadła smuga światła choć zasłony były jeszcze pozasłaniane. Ciemnowłosa spojrzała w stronę drzwi i na chwile zamarła lecz po chwili ocknęła się ,ściągnęła niżej sweter i wyłączyła muzykę. Stanęła i spojrzała na niego. Will rozłożył ręce do uścisku i milczał z delikatnym przepraszającym spojrzeniem. Kate tak bardzo chciał rzucić mu sie w ramiona, przytulic sie do niego i czuć jego bliskość jednak miała dumę która nie pozwalała jej tego zrobić. stała tylko i patrzyła na niego bez wyrazu. Will opuścił rękę i przeczesał włosy palcami. Stali jeszcze chwile w ciszy po czym jedno z nich przemogło sie w sobie i pierwsze powiedziało "przepraszam". Był to Will.
- Kate...ja przepraszam. Głupio wyszło....powinienem był ci ufać. - Kate spojrzała w jego ciemne oczy i zobaczyła w nich prawdziwy smutek wiedziała ze czuje sie winny tej kłótni choć to również jej wina. Kate uśmiechnęła sie do niego spokojnie.
- Ja również przepraszam...poniosło mnie ....wiem ze byś mnie nie wyzwał ale po prostu poczułam sie zraniona tym ze mi nie ufałeś a niestety ale jestem koszmarnie czuła na tym punkcie i nie widzę związku bez zaufania - rzekła Kate i poczuła ze na jej tali oplatają sie jego ręce. Uśmiechnęła sie pod nosem i spojrzała na niego. Wyglądał uroczo. Widziała ze ma nieco podkrążone oczy co mogło być spowodowane nocnym rozmyślaniem , a jego włosy były w kompletnym nieładzie.
- Rozumiem cie i sam nie wiem co mi strzeliło do głowy. Obiecuje ze sie to nie powtórzy. - Jego oczka błysnęły
- Obiecaj mi lepiej ze o wszystkim będziemy rozmawiać. Nie ważne co nam będzie "leżeć na wątrobie" i czy to będzie błahe czy tez nie. Obiecaj...- Kate spojrzała mu w oczy z poważna miną.
- Obiecuje księżniczko - pocałował ja w czoło - Czy możemy to uznać jako koniec kłótni ...rozejm zawarty ? - Will spojrzał na nią uważnie i oczekiwał jej słów jednak zamiast tego poczuł jak ich usta sie stykają.
- Czy to wystarczająca odpowiedz ? - Kate uśmiechnęła sie promiennie.
 - Wiesz ...chyba nie usłyszałem ...mogłabyś powtórzyć ? - Ciemnowłosy chłopak uśmiechnął sie do dziewczyny z zadziornym uśmiechem i tym razem to on ja pocałował a Kate odwzajemniła pocałunek. Oboje czuli sie z sobą tak dobrze. Nie wiedzieli świata poza sobą. Tą romantyczna chwile przerwał im krzyk dochodzący z niedaleka.
- Gorzko! Gorzko! Gorzko! - w drzwiach stał Sky z szerokim uśmiechem i pełen rozbawienia skierował sie ku kuchennemu blatu gdzie leżały jego klucze. Parka zakochanców przerwała pocałunek i spoglądała na Sky'a który udawał ze nie wie o co chodzi.
- Spokojnie spokojnie ja tylko po klucze. Zaraz będziecie mogli kontynuować - zaśmiał się. Ciemnowłosa wyśliznęła sie z uścisku i podeszła do przyjaciela śmiejąc się. Sky również przywdział maskę. Widziała ze dręczy go to sprawa z N. Przytuliła go mocno i szepnęła mu cicho do ucha ze zawsze ma przyjaciół na których może liczyć i ze go kocha. Sky również z mocno ja do siebie przytulił i szepnął ze ja kocha i żeby lepiej juz wracała do swojego kochasia. Oboje sie zaśmiali. Sky pożegnał sie i wyszedł. Kate zastała Will'a na kanapie który w momencie gdy ich wzrok sie spotkał poklepał miejsce obok siebie. Dziewczyna usiadła obok niego z pilotem w dłoni i zaczęła skakać po kanałach.
Chłopak objął ja ramieniem a ona położyła mu głowę na ramieniu. Oglądali tak wtuleni w siebie i w pełni szczęścia lecz Kate męczyła świadomość że posprzeczała się z najlepszą przyjaciółką. Było jej głupio że tak na nią naskoczyła, szczególnie teraz kiedy z Willem wszystko się ułożyło. Siedząc oparta o miłość swojego życia rozmyślała aż w końcu otulił ją słodki sen.



Jest rozdział 7, mamy nadzieje że Wam się spodoba :) generalnie rozdziały wychodzą nam dość dłuuugie. nie za długie?
no i komentujcie! baaardzo zależy nam na waszych opiniach.
obydwie paaadamy już z nóg, więc ściśkamy na dobranoc!
xoxo
Mary i Kate




czwartek, 21 czerwca 2012

wybaczcie nam opóźnienie, nowy rozdział już niedługo!
na razie pozostaje wam zachwycanie się jak zawsze uroczym Harry'm.
xx.
M.

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział szosty cz. 2

Ciemnowlosa wsiadła do swojego samochodu i ruszyla w strone domu Will'a. Jadąc wlaczyła radio i co jakis czas podspiewywała sobie jedną z piosenek lecących na antenie. Gdy puścili piosenke chlopaków zaśmiala sie pogodnie i dodała sobie w myslach ze oni sa wszedzie.
Kate zaparkowała i wyszła ze swojej "limuzyny". Załozyła swoje ray-banki na głowe i zadzwniła dzwonkiem do drzwi. Otworzył nie kto inny jak Will. Kate uśmiechneła sie do niego uroczo lecz w jego oczach nie widziała tego wspaniałego błysku który zwykle pojawiał sie na jej widok.
- Co ty tu robisz ? - odburknął. Kate skrzywiła sie i spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- O co ci chodzi ? Nie mozna spotkac sie juz ze swoim Romeo i wynagrodzic mu jakoś tyle nieskutecznych połaczeń ? - powiedziała lekko sie usmiechajac.
- O co mi chodzi ? - prychnał pod nosem.- Przeciez marnujesz swoj czas ze mną. Leć do swoich ukochanych chłopaków z zespołu!
- CO ?!?! W co ty sie bawisz ? To sa przyjaciele i myslałam że zrozumiesz skoro niby mnie tak kochasz - ostatnie słowo powiedziała z przekąsem.Will złapał Kate delikatnie za nadgarstek i wciagna do holu. Był sam w domu wiec czuł sie swobodnie i nie chciał robić widowiska przed sąsiadami.
- Owszem kocham! jak mozesz wątpić... ale chyba mogłabyś spedzic troche czasu ze mna a nie z nimi - skrzywił sie. Kate była zaszokowana zachowaniem Willa. W pewnym sensie była nawet rozczarowana jednak nie nalezała do potulnych osób.
- Owszem kocham...- powtórzyła jego słowa z dzieciecym akcentem. - Gdybyc mnie kochał to byś mi ufał ! - popchneła go lekko.
- Przesadzasz! - niemal krzyknął.
- O to ja przesadzam ?! Niedługo nie bede mogła rozmawiac z zadnym mezczyzna bo ty bedziesz zazdrosny - mówiac ostatnie słowa pchneła go mocniej a on sie cofnął.
- No nie trudno byc zazdrosnym jak paradzujesz w koszuli któregos tam , spisz u nich w domu , i jeszcze łamiesz obietnice bo jestes z NIMI! Twitter az huczy!- krzykną Will.
- To co miałam zostawic przyjacólke w potwornym stanie i przyleciec do ciebie jak na skrzydłach! Jestes dziecinny! To, że informacje na mój temat bierzesz z twittera zamiast spytac sie mnie, jest idealnym dowodem na twój brak zaufania- odburkneła Kate chłodnym tonem. Will tylko spojrzał na nia lecz nic nie odpowiedział.
- Przyjazn jest dla mnie bardzo wazna i nie zamierzam jej niszczyc bo jakis tam facet bedzie o cos zazdrosny i bedzie liczyc ze z tego zrezygnuje. Otóz nie skarbie! Na nich przynajmniej moge polegać!
- A na mnie nie mozesz ? - spytał ze złoscią.
- Najwidzoczniej nie skoro mi nie ufasz! Nie ma zwiazku bez zaufania!
- A wiec moze powinniesmy to zakonczyć ? - rzekł Will z lekko chwiejnym głosem.
- Moze to miało własnie sie tak skończyć! Bo przeciez musisz mie pilnować...przeciez zarywam do kazdego faceta na ulicy i pewnie w twoim mniemaniu całuje sie gdzies po kątach! A i moze jeszcze sie z nimi pieprze! - krzykneła mu w twarz po czym sie cofneła. -Zapewne jestem zdzira z charakterkiem - dodała odwracajac sie na piecie i otwierajac drzwi. - Ja juz z tobą skończyłam i ciesz sie ze nie wygladasz jak Nathaniel -mrukneła. Will złapał ja za nadgarstek i spojrzał na nia.
- Nie jestes wcale taka. Nie chcesz tego kończyć. I nie rzucaj takimi słowami bo mam sasiadów którzy czekaja tylko na jakas wpadke. - Kate wyrwała reke z jego uścisku.
- Nie wiesz czego chce! Nie znasz mnie! Nie bede z kimś w kim nie widze oparcia , kto uwaza ze jest taki super ze moze miec wszystkie bezwzgladu na to co powie. Kto podchodzi do ludzi bez zaufania. Biedny chłopiec boi sie poparzyc ? - popatrzyła na niego z teatrala współczujaca miną. - Myslałam ze jestes kims innym , kimś którego mogła bym pokochać...i pokochałam dawnego Willa a nie pana 'wiem wszystko i wszystko mi sie nalezy.' I nie bedziesz mi rozkazywać! Mam własna wole i bede robic co chce ! O jakie słowo ci chodzi ? A wiem zdzira - rzuciała mu w twarz obracajac sie.
- Cicho ! - niemal krzykna widzac kilku sąsiadom przygladajacych sie im. Kate uśmiechneła sie do niego złosliwie po czym z gracja wyszła.
- JESTEM ZDZIRĄ! - krzykneła
- Przestań! Wcale nie! - Will równiez krzyknął.
- PANIE I PANOWIE ! WILLIAM UWAZA MNIE ZA PUSZCZALSKĄ NIEWIERĄ ZDZIRE ! - krzykneła ciemno włosa zakładajac ray-bany na nos. Obróciła sie do i usmiechneła sie do niego z dzieciecym usmiechem poczym pokazała mu srodkowy palec i wsiadła do samochodu. Odjechała z piskiem.
Zdecydowała ze zaparkuje samochodem przed swoim domem i przejedzie sie na piechote do "rezydencji" chłpaków ochłonie troche i napewno dobrze jej to zrobi. Jak pomyslała tak i zrobiła. Rodziców nie było. Byli pewnie w pracy. Było to dla niej normalne gdyz matka była prawnikiem ojciec adwokatem. Oboje siedzieli w prawie i od niej równiez tego oczekiwali. Zaparkowała i wysiadła. Idac rozmyslała nad tym co sie ostatnio stało i stwierdziła ze moze i lepiej ze jest jak jest i ze obie sa niezalezne. Mary była bardzo uczuciową dziewczyna, była wrazliwa , subtelna i przede wszystkim delikatna. Pewnie dlatego przezywała tak rozstanie z Nathanielem. Kate natomiast była ostra w gębie i nie zadko kiedy załowała swych czynów przez co nieraz kogos traciła. Była do tego przezwyczajona , wiedziała ze umie ranic ludzi i niekiedy to robiła. Nie przeszkadzało jej to do czasu zranienia przyjacół tu była granica. Wiec rozstanie z Will'em nie było aż tak bardzo bolesne. Co nie znaczy, że nic nie odczuła. Zapaliła papierosa i zaciagała sie kojacym dymem, żeby się zrelaksować. Idac tak i rozmyslajac niewiadomo kiedy doszła do domu 1d. Weszła jeszcze lekko nabuzowana lecz stopniowo sie uspokajając.
- Heeej! Jak było ? - było to Sky który własnie wychodził z kuchni ze szklanką wody.
- Wole o tym nie mówić - burkneła Kate pod nosem. - Przyszłam zabrac tylko kilka moich drabiozgów z góry i juz mnie nie ma. - dodała udajac sie na góre. Zaniepokojona Mary podbiegła do niej i złapała ja za reke i kazała na siebie spojrzec. Cała reszta stała w salonie wychylajac sie tylko.
- Co jest ? - spytała Mary
- Pokłociłam sie z Will'em - jego imie wypowiedziała  bez emocji - Ma mi za złe ze spedziłam tą noc z wami w domu One direction. Kompletnie mnie nie rozumie i no cóz pokóciliśmy sie. Chyba to koniec. - mrukneła. Mary przyliła ja mocno.
- Wszystko sie ułozy - powiedziała. Kate lekko sie od niej odsuneła.
- Nie musisz mnie pocieszać. Wszystko jest dobrze. - powiedziała Kate udajac sie na gore i zabierajac z szafki kilaka drobiazów które tu zostawiła
- Wiec czemu wychodzisz ? - spytał Niall gdy Kate schodziła.
- Nie chce wybuchnąc...nie chce was zranic. - mrukneła Kate obojectnnie po czym spojrzała na kazdego z nich. - Bezpiecznie i spokojniej bedzie bezemnie. - wyszła i zaczeła kierowac sie w wyznaczonym kierunku zapalajac papierosa i kryjac sie w obłoku dymu. Ostatnio paliła niemal bez przerwy

- To moze chociaz dasz sie podwieść...nie bedziesz iść taki szmat drogi! - krzyknał Sky wybiegajac przed dom - daj sie chociaz odprowadzic.
Kate przystanęła w miejscu i zawachała sie przez chwilę w tym momencie z domu wyszła Mary rozgladajac sie za przyjaciołmi. Po chwili zauwazyła ich i ruszyła w ich stronę opatulajac sie szczelniej płaszczem. Kate spojrzała na Sky'a i Mary beznamiętnym wzrokiem wyrzucajcąc niedopałek. Sky przytulił Kate i od razu dołaczyła sie do nich Mary. Stali tak przez chwile przytuleni. Po chwili odkleili sie od siebie i trzymajac sie za ręce ruszyli w strone domu Kate.
Byli juz w połowie drogi do jej domu, szli własnie przez niewielki park. słońce juz dawno zaszło i wiał zimny wiatr. Na niebie świecił ogromny księżyc ozdabiając wszystko srebrzystym blaskiem. Park wyglądał magicznie. Przyjaciele szli w ciszy rozglądajac sie dookoła. Mary co chwila wzdrygała sie z zimna coraz mocniej przytulając sie do Kate. Nie było wtym nic dziwnego, poniewaž M miała na sobie wyłącznie za dużą koszulke Harry'ego i lekki wiosenny płaszczyk. Po chwili byli juz pod domem Kate.
- wejdziecie na chwile? -spytała Kate szukając kluczy w kieszeni kurtki
-z przyjemnością - odpowiedziała Maru usmiechając sie. Kate znalazła w końcu kluczyki i otworzyła drzwi.

 Przyjaciele weszli do środka. Kate zapaliła światło i od razu skierowała sie w strone kuchni. Przyjaciele podążyli za nią.
- zrobie nam kawy. - mruknęła Kate po czym zaczęła krzatac sie po kuchni. Na lodówce znalazła kartke od swojej mamy, z informacja o tym ze ona i jej ojciec są na jakims przyjęciu poza miastem wiec wrócą jutro w ciągu dnia. Po chwili Kate podała przyjaciołom kubki z parującym, aromatycznym napojem i razem usiedli przy kuchennym stole. Pili kawę i rozmawiali. Najwięcej mówił Sky, buzia mu sie nie zamykała. Z całych sił próbował rozweselić przyjaciółki, ale one tylko uśmiechały sie nieznacznie.
- Mary pożycze ci jakiś sweter i buty. Inaczej zamarzniesz w drodze powrotnej - odpowiedziała Kate wstawiając puste kubki do zlewu. - chociaż w tych obcasach, za dużej koszulce i płaszczu wyglądasz przeuroczo - zaśmiała sie, jej smiech brzmiał strasznie sztucznie. Sky i Mary sporzeli po sobie. Po Kate wyraznie było widać, ze jedynie tłumi w sobie emocje, po to żeby nie sprawic im przykrości.
- Kate, przestań tłumić wszystko w sobie. Powiedz co sie stało. - Sky spojrzał na przyjaciółkę zmartwionym wzrokiem. Miał takie cudowne oczy. Kate zwróciła głowé w strone swojej przyjaciółki, ktora patrzyła na nią tym samym zmartwionym spojrzeniem, pełnym wspöłczucia i miłości. Głeboko w jej zapuchniętych oczach widać było takze ból, który starała sie ukryć. Kate rozumiała swoją przyjaciółkę. Westchnęła głęboko i opowiedziała przyjaciołom całe zajscie. Nie obyło sie bez krzyków, przekleństw i kilku łez.
Przyjaciele usiedli na tarasie przed domem. Kate wyciągnęła paczke papierosów i zapaliła jednego. Zawsze tak robiła jak była zdenerwowana, a ostatnio paliła coraz częściej.
- serio nazwał cię zołzą? - Sky pokręcił głową - co za dupek.
- Kate, nie zasługujesz na to. Sky ma racje,straszny z Willa dupek. - odparła Mary sięgając po papierosa i zapalniczke. Sky i Kate spojrzeli na nią zdziwieni.
- dajcie spokój - odpowiedziała zaciągając sie. W tym momencie zadzwonił telefon Sky'a. Dzwoniły chłopaki z one direction, zaniepokojeni ich długą nieobecnością. Okazało sie również, że Mary zostawiła telefon w domu, i podobno Zayn juz sie nim zajął. Mary westchnęła ciężko.
Kilka minut później byli juz przy drzwiach. Kate pożyczyła Mary swoje dżinsy, bordowy sweter i szare vansy. Mary i Sky bardzo mocno przytulili sie do Kate.
- Kate, wszystko będzie dobrze. Pamiętaj, że zawsze mozesz na nas polegać - Mary spojrzała Kate w oczy - zawsze, rozumiesz? - Kate przytaknęła uśmiechajac sie przelotnie
- Dziękuje wam. Jesteście najlepsi - Kate mocno przytuliła Mary i Sky'a.
- dzwoń jakby co dobrze? Przyjedziemy nawet w srodku nocy - Sky uśmiechnął sie szeroko wychodzac z domu. Mary jeszcze raz uścisnęła przyjaciółke i wyszła. Razem ze Sky'em ruszyli przed siebie
- napewno wszystko będzie dobrze, nie zadręczaj sie tak - Sky spojrzał na Mary i przyjacielsko otoczył ją ramieniem - wszystko się ułoży. Kate i Will za bardzo sie kochają, nie zrezygnują z tego. A ty i Nate... mysle ze on po prostu nie był odpowiedni dla ciebie.
- odpowiedni? - Mary spoojrzała na Sky'a unosząc brwi
- emm... no tak, nie mówmy o tym dobrze? - Sky wylgądał na zdenerwowanego Mary nie za bardzo wiedziała o co chodzi, ale postanowiła nie drążyc tematu. Porozmawiają o tym kiedy indziej.
- Nie wierze ze Will odstawił coś takiego.wydawało sie ze jest taki... spokojny? Nie wiem. Chodzi mi o to że nie podejrzewałbym go o taką zazdrość. To bardziej w stylu Kate. Wygląda na to, ze są jednak do siebie podobni - Sky rozmyślał na głos - co o tym myslisz?
- Myślę że on ją bardzo kocha.
Po chwili dotarli do domu chłopaków i zabrali swoje rzeczy. Mary wcale sie nie zdziwiła, gdy odkryła że zmienili jej kod do telefonu a na tapecie ma zdjęcie wygłupiających sie Liama i Zayna.  Miała tez milion notatek z których zadna nie miała sensu, dostała kilkanascie wiadomosci od znajomych którzy nie wiedzieli o co chodzi w smsach które wysłał im Zayn, na swoim twitterze miała mnóswto nowych zdjeć, statusów, wzmianek na swój temat i tym podobnych, chłopaki narobiły też dziesiątki głupich zdjęć z których 3/4 wylądowało na jej profilu na instagramie, pobili high score w ninja fruit, ściągneli mnóstwo bezsensownych aplikacji i dodali kilka kontaktów. Był kontakt 'Zayn Najlepszy W Świecie Malik ' , ' Daddy Direction' Boo Bear' i tym podobne oraz kilka nowych numerów min  Ed'a Sheerana i niejakiej Danielle Peazer.
- widze ze dobrze sie bawiliscie z moim telefonem - Mary spojrzała na szczerzących się do niej Zayna , Liama i Harry'ego - kim jest Danielle?
-  ooooooooo! No tak, ty jeszcze nic nie wiesz! Nasz kochany Liam sie ZAAAKOCHAŁ!!! - Harry wykrzyknął rzucając sie Liamowi na szyje. - to bedzie jego nowa żona - dodał z przekonaniem przytakując głową.
- to cudownie ! - Mary uśmiechnęła sie do Liama. Cieszyła sie jego szczesciem, ale nie był to dla niej najszczesliwszy temat wiec szybko go zmieniła
- Jezu, twitter aż huczy że macie nowych 'przyjaciół'. Wszędzie są nasze zdjecia. Skąd ludzie biorą takie rzeczy? - Mary kręciła głową zdzwiona. Znalazła własnie tweeta który głosił ze jest bezduszną zołzą. Milutko. W tym czasie  Harry zaciągnął Liama do salonu, gdzie skakał dookoła niego śpiewając piosenki o miłości, a Liam patrzył na niego z pobłazaniem.
- jezu rzeczywiscie - odpowiedział Sky - to jest wszedzie! - dodał uwaznie czytajac tweety na swoim telefonie. Po chwili pożegnali sie z chłopakami.
- dziękuje wam za to co dla mnie dzis zrobiliście. Jesteście cudowni - Mary spojrzała w oczy kazdemu z osobna - bez was byłoby ciężko.- dodała po czym została wyprzytulana przez wszystkich po kolei
- nie ma sprawy, zawsze mozesz na nas liczyć - zapewnił ją Louis- ratowanie pijanych panien z barowej opresji to nasza specjalnosc - wsyzscy wybuchnęli śmiechem. Mary zabrała swoje buty, torbe, telefon i wczorajsze ubranie po czym razem ze Sky'em wyszli z domu. Pomachali sobie jeszcze na pozegnanie i ruszyli.
- proponuje zebysmy przespacerowali sie pod mój dom, noc jest jeszcze młoda. Odwiozę cie potem dobrze?
- Sky, nie musisz robic sobie kłopotu, już późno. Przespaceruje sie z tobą, ale wezme potem taksówke i dojade do domu sama. Nie protestuj. - zastrzegła.
Spacerowali powoli rozmawiając o wszystkim i o niczym. Głównie Sky mówił, a Mary przytakiwała zagubiona w swoich myślach. W pewnym momencie Sky również zamilkł i szli razem w milczeniu. Dochodząc do domu Sky'a Mary dostała sms od Kate, która zapraszała ją do siebie, bo nie chciała byc sama. Mary odpisała jej ze zaraz u niem będzie. Pożegnała sie ze Sky'em uprzedziwszy go że wybiera sie do przyjaciółki po czym ruszyła w stronę jej domu. W drodze zadzwoniła do mamy i poinformowała ją że zostanie u przyjaciółki jeszcze przez jedną noc. Jej mama wyczuła po głosie ze cos jest nie tak, ale Mary szybko zakończyła połączenie. Dotarła do domu Kate ,gdzie zastała swoją przyjaciółkę jedzącą lody i oglądającą film w w telewizji. Oglądała film 'kobieta w czerni' horror, jeden z lepszych. Wyglądała komicznie siedząc tak umazana lodami beznamiętnie wgapiając sie w ekran i komentując głupotę aktorów. Mary od razu się do niej dołączyła. Po skończeniu filmu udały sie na górę, do sypialnii Kate. Jasnowłosa wzięła prysznic, a przyjaciółka użyczyła jej swoich dresowych spodni i koszulki jako pidżamy. W trakcie gdy Kate brała prysznic Mary włączyła radio i leżąc na łóżku przeglądała twittera. Odkryła, ze liczba obserwujących ją osób znacznie wzrosła po tym jak okazało sie ze przyjazni sie z 1d, ale znalazła sie tez spora grupa haterów co było dość przykre. Odkryła też zdjecie swoje i Kate, zrobione w domu chłopaków, prawdopodobnie w nocy , na którym przyjaciółki spały przytulone, z dopiskiem : 'mówiłem że wyglądają ładnie w naszych koszulkach @louis_tomlinson'. Tweet zamieścił Harry. Mary uśmiechnęła sie pod nosem i zanotowała sobie w pamięci zeby skrzyczeć ich oboje. W ramach zemsty opublikowała jedno z najgłupszych zdjeć Harry'ego i Liama które dziś zrobili, wyglądali na nim dość nieciekawie. Na pierwszym planie był Liam  z potarganymi włosami i miną macho a na drugim Harry w bokserkach napinający biceps. Mary uśmiechnęła sie pod nosem i dodała dopisek 'wasza męskość w pełnej krasie. Wszystkie nastolatki są wasze'. Chwilke później K wyszła z łazienki i położyła sie na łóżku koło M. Przejrzała twittera i strasznie śmiała sie ze zdjecia Harry'ego i Liama. Przyjaciółki siedziały tak plotkując, gdy przez przypadek Kate natknęła sie na temat Ann i Nate'a. Mary momentalnie zamilkła a oczy jej sie zaszkliły. Kate przeprosiła i z całej siły przytuliła przyjaciółkę głaszcząc ją po złotych włosach. Leżały tak w milczeniu przez długi czas, a w radiu kilkakrotnie zdążyła sie przewinąć piosenka 1D. Mary rozmyslała o Nathanielu, a Kate snuła refleksje dotyczące Willa i jego okropnej zazdrości. Nagle usłyszały dzwiek otwieranych drzwi wejsciowych. Błyskawicznie zerwały sie z łóżka i po cichu wyszły na korytarz. W rękach trzymały szklaną butelke i kij bejsbolowy, na wszelki wypadek. Zaniepokojone po cichu zaczęły schodzić na dół. Spotkały tam Sky'a który wrzasnął na ich widok.
- to ja Sky! Nie zabiajcie mnie! Przychodze w pokoju!- wykrzykiwał zasłaniajac sie rekami gotowy do natychmiastowej ucieczki. Dziewczyny spojrzały po sobie i wybuchnęły śmiechem.
-jak udało ci sie tu wejsc ? - spytała Kate gdy wreszcie udało jej sie opanowac smiech.
- znalazłem klucz pod wycieraczką - odrzekł dumny Sky - a wy jeszcze nie w łóżkach? Jest 2 w nocy!
- właśnie, to kiepska pora na odwiedziny - dodała Mary
-wiem, ale zrobiło mi sie tak jakoś smutno wiec postanowiłem do was przyjechać - Sky uśmiechnął sie z miną niewiniątka. - nie macie mi tego za złe?
- no coś ty ! Chodź z nami, poplotkujemy sobie. - mary złapała Sky'a za rękę i zaczęła ciągnąc po schodach.
- czekajcie na mnie! Tylko zrobie nam kakao! - krzyknęła Kate do przyjaciół uśmiechajac sie pod nosem.
Przyjaciele dobrze sie bawili w swoim towarzystwie, a zasypiając każde z nich było wdzięczne losowi, bo wiedzieli ze nawet gdy tracą grunt pod nogami i wali im sie swiat, to zawsze maja siebie nawzajem.

Jeśli i tu nie bedzie komentarzy to ja kończe zabawe z pisaniem. Nie ma sensu gdy nikt tego nie czyta :(
xx.
Kate.

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział szosty cz. 1

Zapadł juz zmrok a Kate nie dawała znaku zycia. Will zaczą odczuwać lekki niepokój. Postanowił zadzwonić jednak Kate nie odbierała. Powtorzył tą czynnośc kilakaktotnie w róznach odstepach czasowych ale efekt był ten sam...nie odbierala. Zadecydował ze odwiedzi ja w jej domu. Miał nadzieje ze zgarneła Mary ktora była zapewne w kiepskim stanie i pojechały do niej. Wstał i wyszedł z domu. Do domu Kate miał kawałek wiec wsiadł do autobusu. Jadąc siedzial spogladajac w szybe i rozmyslał. Will wiedział o zdradzie Nathaniela gdyz ten dzwonil do niego i mu o wszystkim opowiedział i prosił aby ten przeprosił Mary od niego. Nie byli przyjacółmi jednak czesto sie spotykali przy okazji róznych okazji a iwec zdazyli sie nieco zakumplowac i polegali na sobie.
Gdy dojechał na wyznaczony przystanek wysiadł i ruszyl w strone domu Kate. Bez wachania zapukał. Wyprostował sie i poprawil koszule. Drzwi otworzyła mu matka Kate. Była ubrana bardzo elagancko wiec Will wiedział ze własnie wróciła z kancelarii. Matka Kate była prawnikiem.
- O William. Witaj. Miło cie widziec. - mama Kate uśmiechneła sie do niego promiennie.
- Dzień dobry pani Stewardson. Zastałem moze Kate ? - Will odwzajemnił uśmiech.
- Niestety nie. Jest z Mary u niej w domu. Wiesz jak to dziewczyny taki babski wieczór.- rodzicielka Kate zasmiała sie cicho a Will tylko sie usmiechnął.
- A wiec nie bede przeszkadzać. Miłej nocy. - skłonil sie lekko Will.
- dziekuje. Tobie tez Williamie - kobieta uśmiechneła sie po czym zamkneła drzwi. Chłopak szedł przez alejki i rozmyslał. Doszedł do wniosku ze nie moga byc w domu Mary.. rodzice i pijana córka to nienajlepsze połączenie. Idac tak minął dom Sky'a , w którym nie było raczej żywej duszy gdyż panowal zupełny mrok. Zaczął sie glebiej zastanawiac i to do czego doszedł bardzo go zabolało. Byli z One Direction! Ta myśl nie dawała mu spokoju i wprawiała w kiepski nastrój. Wrocil do domu , włączył radio i połozyl sie na łozku. Spojrzal na zdjecie siebie i Kate które trzymał przy łozku. Na jego twarzy zawitał delikatny usmiech lecz szybko zmienil sie w grymas. W radiu leciała ICH piosenka. Wstał i wylaczył gwałtownie radio. Wrocił i znów połozył sie na łozku. Zamknął oczy a mysli klebiły mu sie w głowie. Niewiedzial kiedy zasnął

Zabrzamiał dzwiek budzika Kate otworzyła zaspane oczy i wyłączyła pospiesznie budzik nie chciała budzic swojej przyjacólki ktora wygladała tak rozkosznie. Spojrzała na zegarek była 7...zakryła sie kołdrą i westchneła cicho. Nienawidziła rannego wstawania, była spiochem z natury i dobrze jej było z tym. Wstała delikatnie z łóżka by nie wybudzić Mary ze snu. Napisała na kartce "Kocham cie i wiedz ze zawsze mozesz na mnie liczyć~Kate" i połozyla ja na telefonie M. Wyszła z pokoju i przeciagneła sie leniwie. Schodząc ze schodów podrapała sie po głowie wciąz makabrycznie zaspana. Pomyslała że zrobienie sobie kawy napewno jej pomoze. Jak pomyslała tak i uczyniła. Podczas gdy ekspres pracował Kate udała sie do salonu gdzie na kanapie spał Sky. Wygladał tak niewinnie i słodko ze az szkoda było go budzić. Niestety mus to mus. Nachyliła sie nad Sky'ajem i mrukneła ochryple.
- Sky wstawaj. Szkoła wzywa...- była mało zadowolona ze swych słow.Sky otworzyl nieco oczka i spojrzał na nia.
- Jeszcze 5 min...- jego ton schodzil do szeptu. Rozłozył rece w strone K. - Wiem ze tego chcesz...5 minut nas nie zbawi - dodal leniwie. Kate zawachała sie chwile ale wgramoliła sie do Sky'a. Było ciepło i przytulnie. Oboje zamkneli oczy które byłe lekko podpuchniete od braku snu. Mineło juz niemal 15 min. Sky otworzył oczy i spojrzał na Kate ktora wtuliła sie w poduszke i chyba zdazyła zasnąc. Zauwazyl ze trzymała w reku niewielki zegarek wiec skozystał z okazji i sprawdził godzine. Była 7.20!!! Zareagował momentalnie zrywajac sie z łóżka i przy okazji budząc Kate.
- Jest juz 7.20 ! Mamy mało czasu ! - powiedział.
- O rany! Idz szybko do łazienki i odswiez sie troche a ja w tym czasie zrobie nam kawe w termosie o ile taki maja - mrukneła Kate kierujac sie do kuchni. Sky popedzil do łazienki i dało sie usłyszec szum wody. Kate naszczescie znalazła termos i wlała do niego ciepła i aromatyczna kawe. Dodała do tego mleka i szczypte cynamonu. Naszczeście S i K lubili ten sam rodzaj kawy.
- Teraz ty. - powiedział Sky wychodzac z łazienki w pełni gotowy. Kate szybko zajela jego miejsce w laziene. Umyła twarz co przyniosło jej nieco ulgi ale gdy spojrzała na swe odbicie lekko sie skrzywila. Miał ogromne wory pod oczami a jej na codzien idealne fale zmieniły sie w burze loków ktorych nie mogla rozczesać a nie miała wystarczajaco duzo czasu by je umyc i doprowadzic do ładu. Zrobiła szybki makijaz a włosy zostawiła w spokoju. Wychodzac zalozyła jeszcze bluzke i była gotowa do wyjscia. Bluzke Louisa poskładała i połozyła na oparciu kanapy.
Kate dopiero w tym momencie zorientowała sie ze nie ma przy sobie telefonu. Po tylu godzinnach! Nigdy sie nie spodziewała, ze rozstanie sie z telefonem na tak długi czas i to jescze samoczynie. Ale no cóz wyszło jak wyszło a przyjacółka była wazniejsza. Podeszła do swojej kurtki  i tak jak sie spodziewała "telefon" był w kieszeni.
Spostrzegła że było 1 nieodebrane połaczenie od mamy i 6 od Willa.
Przypomniała sobie ze obiecała do niego zadzwonic i na sama mysl zrobilo jej sie głupio. Postanowiła oddzwonic jednak jej luby nie odbierał.
- Szybko ! Mamy 10 min aby dojechac do szkoły. - niemal krzyknął Sky otwierajac drzwi i wyciagajac Kate na zewnatrz.
- Ciii...Daj innym spac. - powiedziała Kate wyjmujac z kieszeni kluczyki i otwierajac auto. Kate usiadła za kierownica a jej przyjaciel obok. Na kolanach trzymał termos z kawą. Dziewczyna jechała dośc szybko. Po jakims czasie dojechali pod szkołe. W momencie kiedy wysiedli zabrzmiał dzwonek.
- Szybko ! Pierwsza historia a jeszcze trzeba zabrac ksiazke z szafki - rzekł Sky zaczynajac biec.
- Tak  tak uwazaj bo zaczne biec - powiedziała z sarkazmem Kate pokazujac buty na nie małym obcasie. No cóz nie zdazyła wstapic do domu i ich zmienic. Sky bez wachania przerzucił ja przez ramie i zacza biec. Biegł tak lekko jak by Kate nic nie wazyła. Wbiegł do szkoły i posawil Kate.
- Nie ma czasu. Wezme tylko swoja ksiazke i lecimy na lekcje. Moja szafka jest blizej. - powiedzial Kate otwierajac szafke i wyjmujac z niej ksiazke. Zamkneła ja i oboje zaczeli iść pospiesznie do sali. Weszli do sali ale na ich nieszczeście nauczyciel juz był.
- Przepraszamy za spoznienie - rzekli chórem po czym usiedli na swym miejscu. Profesor tylko spiorunowal ich wzrokiem ale przemilczał sprawe.
Lekcje mijały w miare szybko zwazajac na to ze pierwsze dwie Kate przespała. Na pozostałych lekcjach nie umiała sie skupic, tylko rozmyslała o M. Martwiła sie i wiedziała ze Sky rowniez gdyż siedzial nieobecny i rysował bazgroły w zeszycie.
Przyszła długa przerwa. Wszyscy mijajac Kate przygladali jej sie z uwaga. Byla to pewnie zasługa włosów. W pewnym momencie Sky zauważył Ann na końcu korytarza wiec szybko siekował Kate w inną stronę, bo wiedział co zrobiłaby gdyby spotkała Ann na swojej drodze i zdecydowanie nie byłoby to miłe. Kate i Sky udali sie na boisko gdzie usiedli na trybunach i zabrali sie za picie kawy. Oboje nie byli jakos głodni i skłonni do rozmowy z innymi. W pewnej chwili Sky napotkał spojrzenie K i zobaczył błysk w jej oczach.
- Zerwijmy sie ...- powiedział entuzjastycznie. - Nie wiem jak ty ale ja jestem dośc zmeczona i jakos nie moge sie skupic a poza tym nie ma z nami Mary.- dodała
- O taaak! Jestem za ! - powiedział Sky wstajac i podajac reke Kate. Oboje ruszyli szybkim krokiem przez teren szkoły i byli juz prawie przy samochodzie gdy usłyszeli za soba.
- Panno Stewardson..Panie Parker a wy gdzie sie wybieracie ? - była to pani Collins. Była nauczycielką chemii. Tak sie składalo ze miała to byc ich kolejna lekcja. Kate i Sky udali ze jej nie słyszą i szybko wsiedli do samochodu. Kate odpaliła silnik i zaczela wycofywać. Pani Collins zaczeła iśc w ich kierunku. Ciemnowłosa wykreciła i ruszyła przed siebie a blondynek wychylił sie i pomachal P. Collins, krzycząc że to nagła sytuacja i niestety nie moga zostać w szkole. Przyjaciele przybili piątki i zasmiali sie pogodnie.

Mary ocknęła się słysząc donośny śmiech. Z ociąganiem zaczęła podnosić powieki, oczy miała lekko opuchnięte kręciło jej się w głowie i była potwornie spragniona. Bardzo powoli podniosła się na łokciu i rozejrzała po pokoju jednocześnie przecierając oczy. Kilka sekund zajęło jej przypomnienie sobie skąd się tu wzięła. Znajdowała się w dużym, przestronnym pokoju. Nagle wszystkie wspomnienia z wczoraj, i powód dla którego się tu znalazła zmroziły ją i sprawiły że łzy zaczęły napływać jej do oczu. Nie będę płakać powtarzała sobie w myślach będę twarda. Pomyślała, z całej siły zaciskając oczy i opadając na poduszki. Wzięła głęboki oddech i usiadła na łóżku. Przez uchylone drzwi dochodziły odgłosy gromkiego śmiechu i muzyki. Mary sięgnęła po telefon leżący na nocnym stoliku obok łóżka. Na telefonie leżała karteczka od Kate :"Kocham cie i wiedz ze zawsze mozesz na mnie liczyć~Kate" Mary uśmiechnęła sie, dziekując w duchu że ma takich przyjaciół. Sprawdziła godzinę na telefonie , była 11:30. Dokładnie w momencie w którym wzięła telefon do ręki dostała sms. Ze zdziwieniem zmarszczyła brwi i odczytała wiadomość. Była od Kate, która poinformowała ją że ona i Sky są w szkole, ale tylko z przymusu i że jeżeli będzie ich potrzebować to wystarczy zadzwonić ale że ma wsparcie w chłopakach z 1D. kilka sekund później nadszedł sms od Sky’a podpisany przez niego i Kate, w którym napisali że absolutnie nie maja siły siedzieć w szkole i będą koło 2. Dodali do tego ich wspólne zdjęcie z głupimi minami na tle przysypiających kolegów z klasy. Mary uśmiechnęła się pod nosem i odpisała że już wstała i chyba żyje. Odłożyła telefon i zaczęła się ostrożnie przeciągać. Z dezaprobatą stwierdziła że ma na sobie wymięte wczorajsze ubranie i nieświeży oddech. Dłonią odgarnęła z twarzy niesforne kosmyki jej blond włosów. Nate często to robił. Myśląc o nim czuła potworny ból w sercu. Zaczęła wygrzebywać się z pościeli gdy usłyszała kroki na schodach i szepty. Po kilku sekundach za drzwiami pojawiły się dwie kosmate głowy, jedna należała do Zayn’a a druga do Harry’ego. Mary uśmiechnęła się przelotnie.
- Cześć chłopaki – odpowiedziała Mary zachrypniętym głosem i pomachała ręką . odgarnęła pościel i zsunęła nogi na podłogę.
- Dzień dobry – odpowiedzieli chórem Harry i Zayn przechodząc przez pokój i szepcząc coś między z sobą z nieodgadnionymi wyrazami twarzy stanęli koło łóżka.
- Coś jest nie tak? Dlaczego sze… - wstając Mary ale zakręciło jej się w głowie i straciła równowagę.  Na szczęście Zayn w porę ją złapał i przytrzymali żeby nie upadła. Mary zacisnęła oczy i doszła do siebie po kilku sekundach.
- Uff. – westchnęła – chyba jestem w średniej formie – mruknęła pod nosem. Otwierając oczy – dziękuję – dodała próbując się wyswobodzić – Harry , Zayn  już jest ok. możecie mnie już puścić. – Mary podniosła wzrok i spojrzała przed siebie, prosto w wysokie lustro stojące po drugiej stronie pokoju. W lustrze ujrzała zaspaną dziewczynę w pomiętym ubraniu, rozmazanym makijażu, podpuchniętych przekrwionych oczach o bladej jak ściana twarzy, potarganych włosach i okropnych worach pod oczami. Wyglądała potwornie, szczególnie w porównaniu z dwoma wysokimi i przystojnymi chłopakami stojącymi po jej bokach.
- o mój boże, wyglądam potwornie – westchnęła. – i nie mam na sobie spodni - dodała przepraszającym z tonem spoglądając w lustro na swoje nogi. Widocznie wieczorem Kate zdjęła jej spodenki, co zauważyła dopiero teraz.
- Hahahaha. No to jest nas dwoje – odpowiedział Harry. Rzeczywiście, Mary dopiero teraz zauważyła że chłopak stoi w samych bokserkach. W końcu jest u siebie. Jedyną kompletnie ubraną osobą był Zayn. Mary przypomniała się pewna sytuacja z wczorajszego wieczoru.
-Harry.. – zaczęła niepewnie. – em…. Chciałabym cie przeprosić, za to że nazwałam cię wczoraj dziewczynką, no wiesz w drodze do was. Nie chciałam cię urazić i nie myślałam zbyt trzeźwo. Strasznie mi teraz głupio. Wybaczysz mi? – spytała Harry’ego - weź pod uwagę, że nazwałam cie również ' tym ładnym z one direction' - zaznaczyła.
- zastanowię się – odparł chłopak uśmiechając się.
- Proponuję, żebyś wzięła prysznic, a potem zeszła do nas na dół, dobrze? – powiedział Zayn ciągnąc M w stronę łazienki.
- Przygotujemy ci coś na śniadanie – odpowiedział Harry wychodząc z jednego z pokoi z koszulką w ręku. – trzymaj ubierz się w to, to jedna z moich ulubionych, będzie ci pasować –uśmiechnął się i podał M koszulkę, ledwo zdążyła ją wziąć a Zayn delikatnie acz stanowczo wepchnął ją do łazienki i zatrzasnął drzwi. Mary ściągnęła koszulkę i bieliznę po czym przez kilkanaście minut stała pod gorącym strumieniem wody, próbując się rozluźnić i zapomnieć o wczorajszych wydarzeniach. Mimo jej najszczerszych chęci nie była w stanie tego zrobić. Wspomnienia wywoływały potworny ból. Słone łzy bólu i rozpaczy spływały po jej twarzy mieszając się ze strugami gorącej wody. Chciałaby żeby ta woda i te łzy wymyły wszystkie wspomnienia i ukoiły ból. Płacz nieznacznie pomagał ale nie był w stanie wyleczyć jej złamanego serca. Przyjaciele byli jej ostatnią nadzieją, ale wiedziała że w pewnych kwestiach nawet oni nie mogą pomóc. W końcu Mary niechętnie wyszła spod prysznica wytarła się do sucha, umyła zęby zapasową szczoteczką którą znalazła w szafce, dla orzeźwienia przemyła twarz zimną wodą i ubrała w swoją bieliznę oraz koszulkę Harry’ego. Koszulka pachniała cudownie i była trochę za duża, dla M była jak tunika. Wszystko to razem sprawiło że Mary poczuła się jak u siebie. Postanowiła nie przejmować się brakiem spodenek. Wyszła z łazienki zgarniając po drodze telefon z sypialni i zeszła na dół. W głowie trochę jej huczało, ale znosiła kaca dobrze, wiec dawała rade. Na dole spotkała Liama siedzącego na kanapie z laptopem na kolanach a obok Nialla z ogromną miską lodów.
- Cześć Liam, czesć Niall! – przywitała się Mary. Chłopcy przenieśli wzrok na Mary. Niall sięgnął po pilota i ściszył muzykę, co Mary przyjęła z ulgą.
- wiiiiitaaaj! – uśmiechnął się Niall – nieźle nas wczoraj nastraszyłaś!
- przepraszam nie powinnam was w to anga… - zaczęła M ale Liam jej przerwał.
- Nic nie mów. Jesteśmy przyjaciółmi. – odparł Liam – dobrze się czujesz? – dodał z zatroskanym wyrazem twarzy.
- trzymam się – zwięźle odparła Mary. W tym czasie z kuchni wyszli Harry z Zaynem niosąc wielkie kubki z kawą i talerz naleśników.

- Mówiłem, że będzie ładnie wyglądać – Harry uśmiechnął się do Mary, stojącej w jego koszulce. – ty i Kate wyjątkowo dobrze wyglądacie w naszych koszulkach – dodał ze śmiechem. Mary spojrzała na chłopaków i znowu poczuła, że jest dokładnie w miejscu w którym powinna być.
- chodź do nas – odparł Niall ciągnąc M za rękę i popychając ją na kanape koło Liama. – ty siadaj, a ja wstąpię na chwilę do kuchni- odpowiedział wychodząc z salonu. Wszyscy usadowili się na kanapie i zajadali naleśnikami. Mary nie za bardzo miała apetyt ale chłopaki dopilnowały, tego żeby coś zjadła. Po skończeniu jedzenia Mary z wdzięcznością przyjęla od Zayn’a kubek aromatycznej kawy i usiadła wygodniej na kanapie przykrywając się kocem, który podał jej Liam. Siedziała tak w milczeniu sącząc kawe, zagubiona we własnych myślach. Chłopaki siedziały dookoła rozmawiając o wszystkim i o niczym. Mary dzielnie siedziała razem z nimi. W żaden sposób nie mogła wyrzucić Nate’a z myśli. To tak cholernie bolało. Siedziała spokojnie, niewzruszona, zamknięta w skorupie kryjąc swoje emocje. Nie chciała robić scen. Ale w pewnym momencie poczuła że nie jest w stanie dalej trzymać tego w sobie, pękła jakaś wewnętrzna bariera, jej pozorny spokój gdzieś umknął a po policzku spłynęła pojedyncza łza. Usłyszała że chłopcy nagle zamilkli i poczuła że wszyscy na nią patrzą.
- Nie przejmujcie się mną, w końcu dojdę do siebie. Chyba powinnam..-Mary odstawiła kubek na stół i zaczęła podnosić się z kanapy żeby pójść na górę, ale siedzący obok Harry złapał ją za rękę zanim zdążyła się podnieść.
- Nie Mary, zostań z nami. Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Nie można tak tłamsić w sobie emocji a samotny płacz nic nie pomoże. Uwierz mi, wiem co mówię. – dodał. Był wyraźnie przejęty, wyraźnie było widać troskę w jego oczach. Mary spuściła głowę.
- Harry ma racje – odpowiedział Liam. – Jesteśmy twoimi przyjaciółmi, możesz nam wszystko powiedzieć, jesteśmy tu dla ciebie. – on też był przejęty. – nie możemy patrzeć jak się tak zadręczasz. Co takiego się wczoraj stało? – spytał. Mary nie dawała już dłużej rady. Podniosła głowę a łzy zaczęły spływać po jej twarzy nieprzerwanym strumieniem. Dawno już tyle nie płakała. Jeszcze nigdy nie czuła się tak źle. Harry natychmiast mocno ją przytulił a Liam przyjacielsko otoczył ramieniem. Zayn i Niall też się dołączyli. Mary zwinęła się w kłębek i cicho szlochała wtulona w przyjaciół. Chłopcy nucili wspólnie jakąś kojącą melodie. W tym momencie wszyscy usłyszeli dzwonek do drzwi, a chwilę potem do salonu weszła Kate ze Sky’em. Mary bez słowa podniosła się i rzuciła w ramiona przyjaciół. Razem usiedli na kanapie, M zdążyła się już trochę uspokoić i zwinęła się w kłębek na kanapie kładąc głowę na kolanach Kate. Z zamkniętymi oczyma w kilku słowach streściła wydarzenia z poprzedniego wieczoru. W trakcie jej opowieści do domu wszedł Louis wykrzykując że jest zakochany i że znalazł dziewczyne swojego życia. Zamarł na widok M, a Harry dyskretnie odszedł z nim na bok tłumacząc ze przyniósł te wieści trochę nie w porę. Po usłyszeniu całej opowieści Kate była wściekła. Jak Nate mógł coś takiego zrobić? Co za skończony dupek! Przez niego Mary cierpi, bo temu zachciało się skoku w bok. O nie, Kate nie miała zamiaru puścić mu tego płazem. Najchętniej poszłaby do niego teraz i opowiedziałaby mu co o nim myśli. A na koniec przydałby się solidny prawy sierpowy. Kate napotkała wzrok Sky’a który wyglądał na zszokowanego, ale i on wyczuwał już wcześniej, że  Nate’m jest coś nie tak. Kate przeklęła się w duchu, że nie ostrzegła Mary o swoich przeczuciach a jej przyjaciółka teraz cierpi. Wiedziała że Mary teraz jej potrzebuje, ale najpierw musiała wyjść i się przewietrzyć, nie wybuchła jeszcze tylko i wyłącznie dzięki resztkom samokontroli. Zamknęła oczy i wzięła 10 głębokich oddechów.
-Mary wybacz mi, zaraz do ciebie wróce ale musze się przejść. Nie wierze że Nate zrobił ci coś takiego. Nie zasługujesz na to. Mocno przytuliła przyjaciółkę i pocałowała w czoło po czym wstała z kanapy. Popatrzyła po reszcie obecnych w pokoju. Wszyscy zachowali się jak prawdziwi przyjaciele, i nikt nie rozumiał czemu Nate postąpił w ten sposób. Mary w dalszym ciągu wyglądała jak kupka nieszczęścia.
- muszę wyjść, jestem umówiony – powiedział Zayn – trzymaj się, Mary, wszystko się ułoży – dodał uśmiechając się – Liam idziesz ze mną?
- tak, tak już idę – odpowiedział Liam, trzymaj się Mary, zawsze masz nas – dodał uśmiechając się po czym razem z Zaynem i Kate wyszedł na dwór. Mary , Sky , Louis, Harry i Niall  zostali w środku.
Kate wyszła w pośpiechu trzaskając drzwiami. Zaczęła iść przed siebie nie oglądając się na Liama i Zayna którzy za nią wyszli z domu.
- Hej Kate, poczekaj! – krzyknął Zayn – dokąd się wybierasz?
- musze się przejść i to wszystko przemyśleć. – rzuciła przez ramie - Ten dupek Nate cholernie zalazł mi za skórę jak go tylko spotkam, to trzymajcie mnie, albo… - Kate odwróciła się do chłopaków, a oni aż cofnęli się o krok. Jej wściekłość można było odczuć na skórze wyłącznie na nią patrząc. Gdyby mogła zabijać wzrokiem, wszyscy w promieniu pół mili byliby już martwi.
- lepiej już tego nie kończ – przerwał jej Liam – musimy uciekać. Trzymaj się , papa! I nie zrób nic głupiego – poprosił wsiadając do samochodu. Po chwili odjechał razem z Zaynem. Kate odwróciła się i żwawym krokiem ruszyła przed siebie.
Przeszła spory kawałek, dochodząc do niewielkiego parku. Zdenerwowana wyjęła z kurtki paczke papierosów i zapaliła jednego.

Bezmyślnie patrzyła przed siebie z całych sił próbując się uspokoić, zapanować nad nerwami. Miała ochote pójść do Nate’a i gołymi rękami przetrącić mu kark. Przymknęła oczy satysfakcjonując się tą myślą. Kate była egoistyczna, ale jeśli chodziło o przyjaciół, potrafiła poświęcić wszystko. Stojąc tak i rozmyślając, zorientowała się, że chłopak stojący po drugiej stronie niewielkiego stawu bardzo jej kogoś przypomina. Nagle zamarła, z papierosem w połowie drogi do ust. Chłopak stał całkiem niedaleko krążąc w miejscu i rozmawiając przez telefon. Wyglądał jak zawsze, pełna nonszalancja i błysk w oku. Na nosie miał okulary przeciwsłoneczne a w dłoni trzymał papierosa. To na pewno był Nate. W pewnym momencie telefoniczna rozmowwa widocznie bardzo go rozśmieszyła, bo wybuchnął gromkim śmiechem. Kate uderzył fakt, jak drastyczna jest różnica pomiędzy aktualnym samopoczuciem jej przyjaciółki i jej byłego. Postanowiła nie zmarnować takiej okazji. Poczuła jak cała jej złość powraca, a na jej twarzy zagościł gorzki uśmiech. Żwawym krokiem ruszyła w stronę Nate’a wyrzucając niedopałek na ziemię. Rozejrzała się dookoła, ale dostrzegła wyłącznie kilka osób, każda z nich była zajęta sobą. Wszyscy kierowali się raczej w strone domów, bo zaczynało kropić. Nate zauważył Kate i szybko przerwał rozmowę telefoniczną odwracając się w strone K.
-Kate! Hej jak miło cie widzieć. Masz może kontakt z M? Nie odbiera moich telefonów od wczorajszego wieczora a musze jej coś pilnie wyjaśnic. Jej rodzice powiedzieli mi że została na noc u ciebie.
Stali tak chwile mierząc się wzrokiem. Kate stała z niewzruszoną miną mierząc Nate’a lodowatym spojrzeniem które chłopak dzielnie przyjmował. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia wymierzyła mu siarczysty policzek, tak mocny i niespodziewany że Nate zakołysał się na własnych nogach.
-Nigdy. Nie. Waż. Się. Z Nią. Kontaktować. – wycedziła Kate przez zęby. W momencie w którym Nate wyprostował się wymierzyła mu kolejny policzek, z drugiej strony aż Nate się zatoczył.
- Auć! Co ci odbiło?! – spytał oburzony – Nie zdradziłem M! Kocham ją, i w życiu bym jej tego nie zrobił!
- trochę za późno kochasiu. Ah, co mi odbiło pytasz? – Kate spojrzała na niego z uśmieszkiem satysfakcji – jesteś jebanym chujem który szuka tylko zabawy...szmata z ciebie Nate – mówiła głosem pełnym jadu. – ona nie zasługuje na to co jej zrobiłeś. Jeżeli jeszcze raz, chociaż spróbujesz się do niej zbliżyć, to przysięgam, że będziesz miał do czynienia ze mną, i nie będzie tak milutko jak dziś. Zrozumiałeś? – twarze Kate i Nate’a dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Ostatnie zdanie wygłosiła teatralnym szeptem mierząc Nate’a wzrokiem. Chłopak wyprostował się, zdążył już mniej-wiecej dojść do siebie a na jego policzkach, szczególnie pod prawym okiem zaczynało być widać ślady po ciosach wymierzonych przez Kate.
- Nie zdradziłem Mary. A ty nie będziesz mi mówić co mam robić. Tak samo M. nie masz pojęcia co się stało. Ja MUSZĘ z nią porozmawiać!
- chyba nie zrozumiałeś. Zostaw ją w spokoju. – Kate zebrała się, siłą woli odwróciła się na pięcie i odeszła. Chwilę później usłyszała krzyk Nate’a
- Nie zdradziłem jej! Ona musi ze mną porozmawiać! Wszystko jej wytłumacze! Daj jej spokój, nic jej nie zrobie! Chce tylko pogadać!
Kate nie odwracając się wyciągnęła rękę ze środkowym palcem, i oddychając głęboko, z uśmiechem satysfakcji na ustach odeszła, kiedyjąc się do domu chłopców.


Kate była dość zadowolona z siebie wracajac od Nathaniela. Nigdy nie szanowała takich ludzi i nie miała tego w planach. Od początku wiedziała ze cos jest z nim nie tak i nie myliła sie. Wracała do "rezydencji" chłopaków. Szła i masowała sobie nadgarstek gdyz nieco ja bolał od tego ciosu.
Weszła do środka i zastała Niall'a i Sky'a siedzacych na dywanie w znacznej odległosci i rzucajacych w swoim kierunku popcorn probujac przy tym trafic do ust przeciwnika. Mary siedziała pomiedzy Harry'm a Louis'em na kanapie. Gdy Kate weszła do salonu wszyscy spojrzeli na nia z zaciekawieniem.
Mary podeszła do przyjacolki i przytuliła ją. Ciemnowłasa lekko sie skrzywiła gdyz przyjacóła ruszyła jej bolacą ręke.
- Co ci jest ? - spytał Sky spogladajac na nia kątem oka.
- Nic nic usmiechneła sie K. - chłopaki macie moze jakaś maść przeciwbólową ? -spytała po czy spojrzała na nich. Harry z Louis'em wstali i jeden udała sie na gore a drugi do kuchni i łazienki. Dziewczyny usiadły na kanapie a Mary przypatrywała sie swojej przyjacólce.
- Tylko nie mów ze sie przewróciłas i tak nie uwierze - usmiechneła sie lekko- przyznaj sie Kate- M. spogladała na nia i czekała spokojnie. Cisze przerwał okrzyk radości Sky'a który trafił do ust Niall'a kukurydzianym smakołykiem.
- Mam! - był to Harry zbiegajac z góry z tubka leku w dłoni. Weszedł do salonu i podał go Kate a Lou wszedł tuz za nim. Kate usmiechneła sie do obu z wdziecznoscia po czym spojrzała na przyjacólke.
- A wiec ....porozmawialam sobie z twoim ex. - powiedziała smarujac sobie nadgarstek kremem. Na myśl o N na twarzy Mary pojawił się smutek, jednak po chwili zniknął, wyparty przez zdziwienie. Sky , Niall , Harry i Louis jak na komende spojrzeli na Kate.
- CO ?!?!?!?!?! Jak to ?! Zrobiłas mu coś ? - Mary spogladała na nia z zaskoczeniem. Zapytała choc znała odpowiedz. Przyjazniła sie z Kate juz od tylu lat ze znała jej zachowannia jak nikt inny.
- Troszke mu tylko zmieniłam twarzyczke...napewno zrozumiał swoj błąd - Kate uniosła na wszystkich wzrok pełen zadowolenia. - Ale niestety mnie pokarało i uszkodziłam sobie nadgarstek - skrzywiła sie lekko. Wszyscy z zapartym tchem czekali na reakcje Mary.
- Mozna sie było tego spodziewać po tobie i twoim charakterku. - Jasnowłosa spojrzała na przyjacolke z usmiechem i pocałowała ja w policzek. - Dziekuje. Napewno zrozumiał swój bład, znając twoje celne ciosy. Może da mu to coś do  myślenia i nie skrzywdzi juz zadnej innej dziewczyny - dodała. Ostatni fragment zdołała usłyszeć wyłącznie Kate. Wszyscy w pomieszczeniu usmiechneli sie szeroko i zaczeli bić brawo.
- Gratuluje odwagi! Chłopak dwa razy wiekszy niz ty! - powiedział Niall
- Ona najpierw robi a nastepnie mysli - stwierdził Sky, Kate juz chciała mu odburknąć ale uznała ze to prawda a wiec sie tylko zasmiała.
- Strach sie bać - mrukna Lou z umiechem siadajac obok. Dołaczył sie równiez Harry który niefortunnie uścinął boląca rączke Kate w geście uznania. Na Twarzy Kate pojawił sie grymas bolu i loczek momentalnie puścił jej dłoń.
- Przepraszam. Zapomniałem - rzekł niewinnie. A Kate tylko sie usmiechneła po czym wstała.
- Musze iść zobaczyc sie z Will'em. Obiecałam do niego zadzwonic a tak zaangazowałam sie stanem Mary ze zapomniałam a teraz nieodbiera.
- Pewnie strzelił focha i trzeba go przeprosić - Powiedział Sky siedajac z Niallem i reszta na kanapie.
- Wrócisz potem do nas ? - spytała Mary.
- Tak pewnie tak - ciemnowłosa usmiechneła sie - Życzcie mi powodzenia - dodała wychodząc.

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział piąty

Mary była zakochana. Nie tak jak to bywalo juz w jej zyciu, teraz była zakochana prawdziwie i głęboko. Nate całkowice zamieszał jej w głowie. Kochała go jak jeszcze nigdy nie kochała nikogo. Nate dawał jej poczucie bezpieczeństwa i czynił ja szczęśliwą, czuła sie kochana jak nigdy dotąd. Był tym brakującym elementem, na który czekała od dawna żeby wypełnił pustke w jej sercu, której nie mogli wypełnic nawet jej najlepsi przyjaciele. Mary i Nate spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Chodzili na długie nocne spacery po Londynie, w świetle ksiezyca, na romantyczne kolacje, spędzali długie , leniwe popoudnia na rozmowach o wszystkim i o niczym rozkoszując sie kazdą wspólnie spedzoną minutą. Byli przeszczęśliwi i bezgranicznie sobie ufali. Nate świetnie dogadywał sie też z Kate, Sky’em i innymi znajomymi Mary, co było jej bardzo na ręke ( szczególnie jesli chodzi o S i K, którzy kiedys do tego stopnia nie akceptowali chłopaka Mary, ze ten w koncu kazał jej wybierac miedzy sobą a przyjaciółmi, więc S i K mieli racje, to otworzyło Mary oczy i uświadomiła jak bardzo potrzebni jej są przyjaciele). M i N mieli tez wspólnych znajomych, obracali sie w podobnym towarzystwie. Wszyscy mówili że Mary i Nate są elegancką i uroczą parą, oraz ze idealnie uzupełniaja sie nawzajem. W czwartek rano Kate obudziło stukanie w szybe. Gdy otworzyła oczka ujrzała Mary i Sky’a. Nie zdziwilo ja to wielce gdyz czasami przychodzili do niej przed szkołą. Ich częstym powodem wczesnych wizyt był pewnie fakt ze Kate wyciszala telefon na noc. Wsta leniwie i otorzyła im drzwi balkonowe wpuszczajac ich do środka.
- Wiesz ze Ann nie jest juz z Tonny’m ? - rzucił na wejściu Sky.
- Konkretnie to on ja rzucił - powiedziała Mary - podobno znalazł sobie lepsza parie - dodala.
- O rany! To taka zaskakujaca informacja…przeciez byli ze sobą od poczatku szkoły! - mruknela Kate która powoli sie rozbudzala. ale chęci pójscia do szkoly nadal jej brakowało.
- O tak ! Być z kimś niemal trzy lata to nie lada wyczyn! - stwierdził Sky.
- Ciekawe jak dlugo wytrzyma w byciu niezaleznym - Kate przerwala rozmyslania Sky’a
- Prosze cie! To Ann! Nie minie jednen dzień jak kogoś znajdzie - rzekł Sky z przekonaniem.
- E tam! Az tak dobra i ładna nie jest. - poiedziła Kate po czym spojrzala w lustro - Ja jestem ladniejsza - dodała ze smiechem. Przyjaciele zaczeli sie śmiać.
- Może i nie ,ale praktycznie wszyscy ja znaja i pewnie nie jeden sie w niej podkochuje. Pewnie bedzie kozystac z okazji. - rzekła Mary.
- Zakład ?! - krzykna Sky nistąd nizowąd Sky , spogladajac na K.
- Co ? - mrukneła Kate
- O co ci chodzi ? - zawtrowała jej Mary
- Ja uznałem ze An jeszcze owego pięknego dnia znajdzie sobie patnera natomiast Kate uwaza ze to nieco potrwa. - wytłumaczyl sie Mary po czym wyciagna dłoń ku Kate.- A wiec zakład ? -dodał
- Zakład - Kate uściskała mu dłoń. - O co sie zakładacie - zapytała Mary - Hmmm moze … - Zgoda - mrukneła Kate i zaczeła sie ubierac.
- Szybko! Zaraz sie spóznimy a pierwsza matematyka! - pośpieszała Kate Mary.
- O tak matematyczke mamy straszna!- zgodzil sie Sky.
- Już! Gotowa ! W droge! - Kate chwyciła jeszcze w dloń telefon i torbe z ksiązkami i ruszyła schodami w dół. Gdy znalazła sie w kuchni na stole miała przygotowane sniadanie z karteczka “Kocham cie~Mama”. Spakowała je i staneła przy drzwiach wyjsciowych. Czekajac na przyjacół włączyła swojego iPod’a i zauwazyła na ekranie kilka wiadomości. Wiekszość dotyczyła tego ze Ann nie jest juz z Tonny’m ale jedna sie wyrózniała. Numier był jej nieznany. Otworzyła go a treść przedstawiała sie następująco : “Dziekuje za uroczego siniaka na głowie ~ Zayn.” Kate wybuchła smiechem. W tym momencie do holu weszli Sky z mary i spojrzeli na nia pytajaco. Kate pokazala im wiadomośc a oni równiez zareagowali śmiechem. Przyjaciele szli dośc pośpiesznie. Milei jedynie 5 min a szkoły nie było na choryzoncie. W pewnym momencie Sky skrecił w swoja uliczke i krzykną:
- Miłego dnia w szkole!
- Co ty sobie robisz ? - krzykneła Kate
- Jak to co jestem chory i mam zwolnienie lekarskie. Czyli w mniemani Sky’a ide dzis na mój długo wyczekiwany film do kina i rodzicie mne zwolnili - krzykna uradowany. - Osz ty ! - krzykneła Kate ale nie zdazyła dokończyc gdyz Mary pociagneła ja stanowczo za ręke.
- No chodz!!! - powiedziala Mary. Kate tylko pokazała Sky’owi język i pobiegła z Mary do szkoły. Sky udał sie spacerkiem do siebie.
Mary po raz setny sprawdziła godzinę na telefonie. Z westchnieniem wstała z łóżka, zgarnęła z niego książkę i odłożyła na szafkę. Od godziny włóczyła się bez celu po mieszkaniu szukając sobie miejsca. Ale nic z tego. Nie mogła się na niczym skupić. Gnębiło ją poczucie osamotnienia. Na 6 była umówiona u Nate’a, ale do tego momentu miała jeszcze mnóstwo czasu. Nie mogła zadzwonić do Kate, bo ta była na randce z Willem, ani do Sky’a który poszedł z  Zaynem i Harrym do kina. Reszta ‘One Direction’ też była zajęta, jak na złość nawet Jane, za którą tak naprawdę nie przepadała też nie miała czasu. Mimo wszystko Mary stwierdziła że nie ma sensu siedzieć dłużej w domu, więc złapała szybko torbę i wybiegła z mieszkania. Na zewnątrz panował popołudniowy rozgardiasz. Była to pora powrotów do domu, więc i wszechobecnych korków i tłumów. Na ulicy pełno było ludzi, śpieszących się, robiących zakupy czy czekających na spotkania. Londyn o tej porze tętnił życiem. Na niebie zbierały się ciężkie chmury, w powietrzu czuć było zaduch, co jakiś czas przyjemnie wiał chłodny wiatr. Mary uśmiechnęła się i ruszyła przed siebie. Bardzo się cieszyła na myśl spotkania z Nate’m, był dla niej wyjątkowo ważny. Wstąpiła na kawę, i do kiosku po modowy magazyn, który teraz bezmyślnie przeglądała. Przez cały czas myślała o spotkaniu z N. Mary wyciągnęła telefon z torby, zdecydowanie miała jeszcze sporo czasu, ale nie miała już ochoty dłużej czekać. Wysłała do Nate’a krótkiego sms’a , że zjawi się odrobinę wcześniej i ruszyła w drogę. Podjeżdżając pod dom Nate’a naszły ją wątpliwości czy dobrze robi przyjeżdżając wcześniej. Ale nie było już odwrotu. Podeszła do drzwi i zapukała. Okazało się że drzwi są uchylone więc weszła do środka do przestronnego przedpokoju, gdy usłyszała że ktoś jest w salonie, po drugiej stronie korytarza więc niepewnie ruszyła w tamtą stronę.
- Halo? Jest tu kto? Nate? To ja Mary, weszłam bo drzwi… - zaczęła Mary gdy nagle zamarła stojąc w drzwiach do salonu. Nie była w stanie wykonać żadnego ruchu.  Na tarasie, za otwartymi drzwiami stał Nate, namiętnie całując się z Ann. Nawet jej nie zauważyli. Stali, bezwstydnie obściskując się na jej oczach. Mary nie była w stanie w to uwierzyć. Świat nagle zaczął rozpadać się na kawałki, tak jak jej serce. Poczuła się dotkliwie zraniona, upokorzona i zdradzona. Nate. Jej Nate, jej ukochany, jej chłopak któremu bezgranicznie ufała ją zdradził. I wtedy coś w niej pękło, i to coś przyniesie katastrofalne skutki w przyszłości. Tymczasem Nate kątem oka zauważył M. Natychmiast oderwał się od Ann, i zaczął zmierzać w kierunku Mary.
-Mary, to nie tak jak myślisz ja mogę to wytłumaczyć… - natychmiast odparł Nate biorąc M za ręke.
– Ann tu przyszła, bo zerwała z Tonym, musiała z kimś pogadać a ty miałaś być dopiero…
- Pogadać? – przerwała mu Mary oschłym głosem wyrywając rękę z jego uścisku.
–Nie wierze Nate. Nie wierze że ty zrobiłeś mi coś takiego. Myślałam że mnie kochasz. – dodała kręcąc głową. Poczuła że łzy zaczynają napływać jej do oczu. Chciała jak najszybciej wyjść z tego domu.
- Oczywiście że cie kocham, to nie ja to Ann zaczęła. Naprawdę M. Kocham cie do szaleństwa. Nie mogę bez ciebie… - przerwał w połowie zdania widząc wzrok Mary. Patrzyła na niego z takim bólem, cierpieniem i upokorzeniem że odebrało mu mowę. Sam stał z głupkowatą przepraszającą miną. Ann zdążyła już się ulotnić.
- Ja też Nate. I w tym problem. Kocham cie, a ty wyrządziłeś mi najgorsze świństwo z możliwych. Nie waż się kiedykolwiek próbować ze mną kontaktować.- zastrzegła
- A teraz wracaj do Ann. Widocznie jest lepsza niż ja. Jesteście siebie warci. – dodała odwracając się na pięcie i wybiegając z domu. Nate próbował ją gonić, ale była szybsza. Rozpłakała się już na dobre. Biegła przed siebie a łzy płynęły po jej twarzy. W końcu stanęła w miejscu płacząc bezgłośnie. Ludzie oglądali się za nią, ale w tej chwili w ogóle jej to nie obchodziło. Nie mogła uwierzyć w to co właśnie się  stało. Nie docierało do niej nic, prócz tego że Nate ją zdradził. Czuła się jakby ktoś ją dotkliwie pobił a teraz bawił się jej kosztem rwąc jej serce na strzępy. Ból był nie do zniesienia. Powoli ruszyła przed siebie, a w jej głowie raz po raz odtwarzała się wizja Nate’a i Ann. Nawet nie miała z kim teraz porozmawiać. Wszyscy byli zajęci a nie chciała wracać do domu i tłumaczyć się rodzicom. Od razu by coś wyczuli. W końcu postanowiła wziąć się w garść, i zapadła w stan otępienia, pojawiła się złość, na Nate’a , na Ann i na siebie. Chciała o tym wszystkim zapomnieć. Dało się słyszeć odgłosy nadchodzącej burzy, a w powietrzu czuć było napięcię. Niecierpliwie otarła łzy, po czym złapała taksówkę, i ruszyła w stronę centrum.
 Kate zakochała sie po uszy. Will był wszystkim czego potrzebowała, niemal sięgał ideału. Kate mogła spedzac z nim caałe dnie rozkoszując sie kazdą sekundą. Bywało że sie kłócili, ale godząc sie umacniali więź któraich połączyła. Jako para byli nieprzewidywalni. Zarówno Kate, jak i Will na odległość emanowali pewnością siebie, zwracajac tym na siebie uwage, no i trzeba przyznac, ze raczej nie kryli sie ze swoim uczuciem. Do tego obydwoje miewali szalone pomysły które wspólnie realizowali z róznym skutkiem. Ale zawsze byli razem. Byli przeszczęśliwi. W pewne czwartkowe , wiosenne popołudnie wybrali sie na spacer wzdłuż Tamizy. Niebo pokrywała gruba warstwa ciężkich, ciemnych chmur a w powietrzu czuc było nadchodzącaą burze. Kate i Will szli, trzymając sie za ręce, popijając kawę i rozmawiając. Kate od jakiegoś czasu miała niejasne przeczucie, ze koze stac sie coś złego, ale nie była w stanie sprecyzowac co to moze byc wiec starała sie o tym nie myslec.  Rozmawiali tak spacerujac az w koncu zrobiło sie ciemno, i pierwsze ciężkie krople zaczęły spadać z nieba i słychac było coraz donośńiejsze grzmoty.
- Zaraz lunie. Masz ochote wpasc jeszcze na chwile do mnie ? - spytała Kate. W tym samym momencie zadzwonił jej telefon. Na ekranie wyświetlił sie nieznany jej numer. Kate była pełna złych przeczuć.
- przepraszam na chwile, musze to odebrac - powiedziała szybko do Willa, jednoczesnie odbierając telefon. - kto mówi ? - zapytała na wstępie.
- hej Kate, tu Eric. Dzwonie, bo jestem własńie w klubie w centrum, i jestem troche zaniepokojony bo…
- halo Eric? A to ty! Mógłbys przejsc w jakies cichsze miejsce? Ledwo cie słysze. - o teraz lepiej - dodała po chwili. - o czym mówiłes?
- ze jestem w klubie, i że jest tu Mary, ale jest sama, nie wygląda najlepiej i sporo juz wypiła… Kate zamarła, wiedziała ze musiało stac sie cos potwornego, Mary nie miala w zwyczaju robic takich rzeczzy. Kate musiała jak najszybciej ją znaleźć.
- jestes pewien ze to Mary ? - upewniała sie Kate
- tak napewno. To ona. Słuchaj mysle ze dobrze by było gdybys przyjechała. M chyba jest w kompletnej rozsypce.
- pewnie, zaraz tam będe. Wyslij mi adres smsem ok? I pilnuj jej prosze dopóki nie dojade. - poinstruowała Erica Kate
- ok. - odparł Eric. Kate odłożyła słuchawke i odwróciła sie do Willa, który lekko sie zaniepokoił.
- Coś sie stało kochanie? - spytał obejmując Kate
- Tak, z Mary jest coś nie tak. Siedzi sama w jakims klubie i pije. Musze szybko do niej jechac. - dodała delikatni wyswobadzając sie z objęć Willa i odczytując adres z smsa nadesłanego przez Erica
- słuchaj musze iść. Przepraszam! - dodała całujac go w policzek i ruszając przed siebie.
- hej poczekaj! Mam isc z tobą ? Moge ci pomóc! - odpowiedział Will
- nie, dzieki, nie trzeba  - odkrzyknęła Kate coraz szybciej sie oddalając. - dam znac jak juz bedzie po wszyystkim , to sie spotkamy ok? Kocham cie! - dodała wsiadajàc do saochodu.
Wcześniej : Sky lezal w swoim pokoju i w znudzeniu patrzył sie w sufit. Dzis do kin weszła kolejna część ukochanego filmu chlopaka. Czuł wewnętrzna fascynacje. Strasznie chciał iść, ale był pewien problem. Nie miał z kim! Kate była umówiona z Will’em a Mary z Nathanielem. Lezał i myślał. W pewnym momencie podnsł sie gwałtownie i usmiechna sie sam do siebie.
- Nasz kochany zespół! Moze oni ze mna pojdą! - powiedział zadowolony mrucząc pod nosem. Chwycił w dloń swoj telefon i wykręcił numer do ich “rezydencji”. Po kilku sygnałach ktos podnosł słuchawke.
- Halo ? - był to Harry
- O Harry! Hej! Tu Sky! mam do was niewinne pytanie - rzekł Sky lekko sie denerwujac
- No dawaj chłopie - mrukna lekko ciekawy Harry
- Może któryś z was poszedłby ze mna do kina. No wiesz dziś jest premiera świetnego filmu …no i bardzo mi zalezy. - mrukna troche speszony Sky
- Poczekaj chwilke…zapytam reszty. Ale na mnie mozesz liczyc :) - rzekł Harry i polozył słuchawke na komodzie. Dało sie usłyszec stłumione rozmowy. Po chwili ktos podnsł słuchawke i powiedział:
- Ja i Zayn z chęcia z toba pojdziemy - Był to Harry. - Lou gdzieś wywiało,Niall piecze ciasto i tak tak nie tylko ciebie to dziwi - zasmiał sie cicho- a Liam’a wciągneła jakaś lektura - dodal.
- O to sie ciesze! I to bardzo! Jestem wam wdzięczny. - Sky wydawał sie bardzo zadowolony.
- To co o ktorej sie mamy stawic pod kinem ? - w słuchawce zabrzmial głos Zayna , który zapewne zabrał słuchawke Harry’emu gdyż było słychac jak Chlopak z kręconymi włosami krzyczy na ciemnowłosego mulata.
- Hmmm seans zaczyna sie o 15.30 …co powiecie na 15 ? - powiedział juz nieco pewniej Sky
- Nie ma sprawy stary. Stawimy sie punktualnie - powiedział ciemnooki chłopak.
- Jeszcze raz dziękuje i do zaobaczenia- mrukna zadowolony Sky
- Nie ma za co! Ciao - Zayn’owi zawturował Harry po czym sie rozłączyli. Sky rzucil telefon na łózko i w pełni szczęścia udal sie do łazienki. Bya juz 14.15 a on paradował w samych bokserkach. Szybko sie wykąpał i ubrał. Premiera kolejnej części jego ukochanego filmu była dla niego dobra wymówką, aby nie iść do szkoły. Jego rodzice po godzinie jego błagan ulegli i pozwolili mu zostać w domu i pójść na film. Zegar wybił 14.45 a Sky kończyl zakladać buty. W pełni wyszykowany udał sie w kierunku kina. Nie miał daleko wiec smiało mógł sie przespacerować. Przejechał troche metrem i równo o 15 znalazł sie pod kinem. Nie mineła minuta jak na choryzoncie ujrzał chłopaków wysiadajacych z samochodu i pomachał im. Oboje mu odmachali. Gdy znalezli sie juz razem pod kinem Sky stwierdził :
- Chodzmy kupic bilety. Jest stosunkowo wczesnie i jest szansa zdobycia jakis dobrych miejsc. Cała trójka ruszyła w strone kas. Sky miał racje było kilka wolnych miejsc które naprawde były swietne. Ich miejsca znajdowały sie w ostatnim rzedzie niemal na srodku.
- No! Mamy fantastyczne miejsca! - ucieszl sie Harry. Dochodziła juz godzina seansu wiec postanowili udac sie na sale. Po drodze zaczepili jeszcze o butke z popcornem. W pełni gotowi weszli na sale i zajeli swe miejsca. Sala była przepełniona. Widac było ze film ten ma wielu fanów. Gdy światła zgasły reklamy leciały jeszcze przez 15 minut ….ale po tych ciezkich i nudnych minutach zaczą sie przez wszstkich wyczekiwany film. W sali panowała atmosfera fascynaci. Wszystkie rozmowy ucichły i wszyscy jak jeden mąż zagłąbili sie w filmie. Co jakiś czas dalo sie usłyszeć ciche pochrupywanie. Film był naprawde wciagający a efekty zaskoczenia doskonale dopracowane. Chłopaki sieddzieli z otwartymi ustami i niemal przez cały film nie drgneli nie licząć popcornu który jedli automatycznie. Gdy film dobiegł konca dało sie usłyszeć ciche pojekiwania i westchnienia. Trudno sie było dziwić gdyż film skończył sie w bardzo ekscytującym momencie i wszyscy zgromadzeni byli ciekawi kolejnych zwrotów akcji.
- Kiedy kolejna część ? - Spytał Zayn - Jestem potwornie ciekawy! - byl lekko niezadowolony ze pozostawili go w takim napieciu.
- A kto nie jest - mrukna Harry
- Ale film świetny prawda ? - spytał zaciekawiony Sky spoglądajac na swych towarzyszy.
- Był rewelacyjny! - Powiedzieli równo Harry z Zayn’em. Wychodzac z sali dalej toczyli swa dyskusje na temat filmu. Sky chcąc spowrotem włączyć dzwięk w swoim telefonie ktory oczywiście wyciszyłprzed seansem ujrzał na ekranie dwa nieodebrane polaczenia. Oba byly od Kate. Miał złe przeczucia gdyz wiedział ze sama z siebie nie zadzwoniła by do niego bedąc z Will’em. Juz wybierał jej numer gdy jego telefon zaczą znów dzwonic. To była Kate. Sky złapał glęboki oddech i odebrał.
- Halo ? - spytał lekko niepewnie.
- Sky ? Miło ze cie wreście dorwałam! - jej głos był lekko łamący sie ale wiedział ze nie chce tego okazywać.
- Co jest ?! - spytał wprost. Słyszał trąbienie aut i silnik samochodu. Domyślił sie ze nie jest juz z Will’em i gdzieś sie spieszy. - Zwolnij bo coś sobie zrobisz! - dodał lekko podnoszac głos. - Albo policja cie złapie-dodał- Złap oddech i uspokój sie.- mrukna
- Nie moge sie uspokoić! Mary siedzi w barze zalana jak topielec a to nie jest do niej podobne! Coś musiało sie stać! - Słychac ze przyśpieszyła i zaczeła wymijac inne samochody. Domyslił sie po krzykach zdenerwowanych kierowców i ich trąbieniu.
- Co ?! Co ty pleciesz? Skąd ci sie to wzieło ?! - Jego mina zzrzedła - Zwolnij! - niemal krzykną. Czuł na sobie wzrok chłopaków którzy własnie wymienili zdziwione spojrzenia.
- Dzwonił do mnie Eric który własnie siedzi w klubie i widział ja juz w kiepskim stanie - Kate zachamowała z piskiem na swiatłach - Rusz sie ! Trzeba ja eksportować a sama nie dam rady! Za ile mogłbys być pod barem ? Spotkajmy sie tam. - Powiedziała juz nieco spokojniej.
- Za 10-15 minut na miejscu. Trzymaj sie! Pa. - Sky rozłaczył sie i spojrzał an chłopaków.
- Coś sie stało. Mary siedzi w barze pijana niewiadomo czemu. Kate tam jedzie i chyba zaraz rozbije samochód - Sky ruszył do wyjscia. - Musze jej pomóc. Chłopcy zrównali z nim krok.
- Pójdziemy z tobą. Mozemy sie przydac.- Powiedział Harry.
- Chodz tam jest nasz wóz- powiedział pośpiesznie Zayn. Gdy dotarli do auta Zayn zaja miejsce kierowcy , Harry z przodu a Sky z tyłu. Ruszyli.
- Gdzie ona jest? - spytał Zayn. - W klubie przy Queen St. - rzekl Sky
- A to całkiem niedaleko - powiedział Harry. Chłopcy szybko dojechali na miejsce. Zayn zwinnie omina korek który jak zwykle o tej poze robił sie w centrum. Sky spostrzegł samochód Kate.
- Ona juz jest. -mrukną wysiadając. Chłopcy poszli w jego ślady. W trójke podbiegli do samochody K. i zatrzymali sie.
- No szybko sie zjawiłes. - powidział Kate po czym spojrzała na chłopaków. - Co oni tu robia ? - skrzywiła sie lekko.
- Byli ze mna w kinie - powiedział lekko speszony Sky. - Ale dzieki Zayn’owi jestesmy tu w miare szybko. - dodał. Kate spojrzał na nich badawczo po czym westchneła. Było widac ze jest zmartwiona. W pewnym momencie Hary podszedł do Kate i mocno ja przytulił. Na początku sie nieco opierała ale po chwili uległa i wtuliła sie jak bezbronne dziecko. Poczuła sie nieco lepiej.
- Dziękuje - szepneła spogladajac na chłopaka o zielonych oczach a on tylko sie usmiechna bez słowa. Kate uwolniła sie z jego uścisku i przytuliła Zayn.
-Tobie rówzniez dziekuje- usmiechneła sie uroczo po czym pocałowała go w policzek i szepneła mu do ucha - I przepraszam za tego siniaka - Zayn zasmiał sie tylko promiennie.
 - To co jaki plan ? - Spytał Sky.
- Nie ma zadnego plany - mrukneła Kate. - Harry i Zayn zostaja tu a ja z tobą - zwrociła sie do Sky’a - wchodzimy i wyprowadzimy ja z baru. - dodała
- Czemu mamy tu zostac ? - spytał lekko zdziwiony Zayn.
- Wiesz ile tam jest fanek ? Przeciez nas zjedza! - wytłumaczył Harry - A co dalej ? Przeciez nie zawieziemy jej do domy - spytał spogladajac raz na Sky’a raz na Kate. - Moze do nas ? - Powiedział mulat spogladajac na loczka.
- To całkiem dobry pomysł - szepneła Kate po czym pociagneła sky’a do baru. W barze panował ogolny zaduch. W powietrzu unosił sie dym z papierosow. Atmosfera była dość spokojna , wszyscy ludzie juz byli lekko a niektórzy bardzo wstawieni wiec było głośno i wesoło. Sky spostrzegł Mary i oboje z K. ruszyli w jej kierunku.
 - Mary! Co ty tu robisz ?! Wstawaj idziemy! - powiedział Kate podnoszac głos gdyz w barze rozbrzmiewała głośna muzyka.
- Ooo moi kochani przyjaciele! - Mary obróciła sie na stołku i spojrzała na nich juz nieco zabłąkanym wzrokiem. Próbowała wstać ale zachwiała sie i oniema sie przewróciła. Naszczęscie Sky był przewidujacy i stał w takim miejscu gdzie z łatwościa mógł ja złapać. Sky złapał ja w tali i zacisna stanowczo dłonie.
- To co idziemy ? - spytał S. patrzac na Kate która była ledwo widoczna bo akurat staneła w pół-cieniu. Skineła lekko głową lecz był to mało zauwazalne.
- Nieee! Zostajemy! Albo przynajmniej mnie tu zostawcie. Nigdzie sie nie wybieram. Dajcie mi wszyscy spokój! - krzykneła M. próbujac wyrwac sie z jego uscisku jednak sky był dość silny.
- O nie moja panno idziesz z nami - powiedziała stanowczo Kate i ruszyła przed siebie.
- Nie jesteś moja matką! - krzykneła niezadowolona Mary. Kate wywróciła tylko oczkami jednak nic nie powiedziała. Sky przerzucił opierajacą sie dziewczyne przez ramie i ruszył ku wyjsciu.
- Nie rób zamieszania - szepna S do M a ta tyko prychneła. Oboje wyszli z z baru i zaczerpneli swierzego powietrza bez zawartości nikotyny. Sky posadził Mary z tyłu. Kate siedziała od drzwi pilnujac ich przed mało zadowolona dziewczyną. Sky szybo zaja miejsce obok kierowcy.
- Teraz ja chce siedziec z przodu - stwierdził jasnowłosy chłopak. Harry posłusznie usiadł po drugiej stronie Mary.Złotowłosa dziewczyna przypatrywala sie z uwagą zielonookiemu chłopakowi.
 - Czemu jedzie z nami ta dziewczynka ? A moze to nie dziewczynka ? - mruczała pod nosem Mary bawiac sie jego loczkami. Kate zachichotała i od razu została spiorunowana wzrokiem przez Harry’ego.
- Nie jestem dziewczynką i niegdy nie byłem. Jestem Harry - stwierdził chlopak.
- Aaaa Harry! To ten ładny z One Direction ? - M spojrzała na Kate z zawadiackim uusmiechem. - na zdjeciach wychodzisz troche lepiej. Śmierdzisz popcornem - dodała.To stwierdzenie wywołało śmiech pozostałej trójki siedzącej w samochodzie tylko H. siedział lekko skrzywiony. Po jakimś czasie dojechali do ich “rezydencji”. Kate wysiadła jako pierwsza i wzieła M pod ramie. Mary nieco sie zataczała ale nie było z nia jakoś potwornie zle.
- Wow! Ale tu fajnie! Nate ma taką…- Mary urwała w połowie zdania. Jej twarz wykrzywił potworny grymas bólu. Wargi zaczęły jej drgać a oczy zapiekły, wróciły potworne wspomnienia. Cała piątka weszła do domu. W salonie zastali Liam’a który siedział na fotelu z ksiązką. Unisł na nich oczy. Jego wzrok przykuła Mary która wyglądała na kompletnie zalaną i do tego załamaną .Kate juz ledwo ja podtrzymywała gdyz ta z minuty na minute opierała sie o niej z coraz wieksza siłą.
 - Co sie jej stało ? - Powiedzial Liam podnosząc sie z fotela i podchodząc do dziewczyn. Przeja M. i posadził ja na kanapie. Ciemowłosa dziewczyna uśmiechneła sie tylko do niego z wdziecznościa po czym udała sie do kuchni po coś do picia dla przyjaciółki. W kuchni zastała Nialla jednak nie robił tego co zwykle …nie jadł …on piekł! Zdziwiło ja to nieco ale uznała to za ciekawe zjawisko.
- Hej blondasku! Co pichcisz ? - Powiedziała Kate przytulajac blondyna a nastapnie udajac sie w strone lodówki. Cały czas zastanawiała sie, co takiego sie stało ze doprowadziło M do takiego stanu. Zadecydowała, ze porozmawia z nią rano. Mimo wszystko K bardzo sie martwiła o M.
-Hej lukrecjo! Próbuje upiec Brownies ale nie wiem czy mi wyjdzie.- powiedział Niall usmiechajac sie słodko.- Jakas taka nagła ochota - dodał spoladajac na dziewczyne która przegrzebywała lodówke.
- Mozna wiedziec co robisz ? To bardziej w moim stylu. - zasmiał sie.
- Szukam czegoś do picia, ewentualnie do przekąszenia dla M. Jest w kiepskim stanie, powinna cos zjesc. - powiedział spokojnie K. Blondyn podszedł do niej i zajrzał jej przez ramie.
- Moze ja sie tym zajme a ty przypilnuj prosze ciasta. Nie chce zeby sie spaliło ..a tak szczerze mówią to nie wiem kiedy mogło by byc dobre. - rzekł.
 - Nie ma sprawy! Przypilnuje! - zdeklarowała sie Kate zabierajac Niall’owi czapke kucharska i siadajac na podłodze przy piekarniku z latarka w dłoni. Irladczyk tylko sie zasmiał.
- Myslisz ze skusila by sie na lasagne ? Swierza i całkiem dobra. - powiedział N.
- Sadze ze nie bedzie miała nic przeciwko - uusmiechneła sie Kate. Niall odkroił kawałek lasagny i wsadził do miklofalówki.
- Jak tam ciasto ? - zapytał.
- Hmm sadze ze wyglada juz jadalnie - zasmiała sie K. Otworzyła piekarnik i obojga otulił słodki zapach. Niall załozył ręawice kuchenne i wyja naczynie z ciastem.
- Mmm pachnie swietnie- stwierdziła z uznaniem Kate. Wstała i podeszła do mikrofalówki która włsnie oznajmiła ze skonczyła podgrzewac. Wyjeła talerz ze smakolykiem i udała sie do salonu po drodze zabierając widelec i szklanke wody. Podała M. talerz i szklanke.Mary niepewnymi ruchami zabrała posiłek od Kate z nieodgadnioną miną zaczęła pic wodę i niemrawo grzebac w talerzu. Zamknęła sie w sobie z otępieniem rozglądajac sie po pokoju. Widac bylo ze cierpi. W tym momenicie wszedł Niall oznajmiajac ze ciesto wyszło całkiem smaczne i czy ktos jest chetny spróbować. Wszyscy zgromadzeni oprócz M podniesli raczki na znak checi zjedzenia ciasta. Ciasto smakowało wszystkim. Kazdy zasypywał Nialla pochwałami a on sam był bardzo zadowolony. Gdy wszyscy byli juz pełni Sky spojrzał na Mary.
- Powiesz nam co sie stało ze zrobiłas cos tak odbieznego od twej natuury ? - spytał S.
- Nam mozesz powiedzieć. Jestes wsród przyjacół - powiedział Liam. Kate spojrzała na swoja przyjacólke która ledwo trzymała sie w pionie na kanapie. Mary przelotnie uśmiechnęła sie do Liama ale nie powiedziała ani słowa. Samotna łza spłynęła po jej policzku.
- Wiecie co ? Moze dajmy jej na dziś spokój ? Jutro nam wszystko opowie …na spokojnie i swiadomie. Ja jestem juz zmeczona dzisiejszym dniem i pewnie nie tylko ja. - Kate usmiechnela sie nikle po czym przetarła teatralnie oczka.
- Dobry pomysł - zgodził sie Lou ktory własnie stana w holu i usmiechna sie do wszytkich.
- A wiec idziemy spać! - powiedział Niall
- Nasz urocza złotowłosa ulokujemy w pokoju goscinnym Sky bedzie spał na kanapie a Kate moze z ktorymś z nas - zażartował Harry po czym sie zasmiał.
- Tak tak mi tam wszystko pasuje ale jesli sypialnia jest na góze to ktos musi zanieśc nasza królewnę - powiedział Kate wskazujac na Mary która juz zadzyła zasnać- I dziekuje za propozycje ale jednak zdecyduje sie na sen z przyjacólką- dodała Kate przeciagajac sie.
- Damy rade - Powiedział Zayn pochodząc do Mary i biorac ja na ręce. - Kate moze chociaz pownolisz aby któryś z tu obecnych urzyczył ci swej koszuli aby ci było wygoniej ? Mary juz zasneła to nie bedziemy jej męczyć ewentualnie zdejmiesz jej te spodenki zeby jej nie cisły - uśmiechna sie do niej po czym zacza wchodzic na góre z M.
- Co za trosliwy człowieczek sie znalazł - krzykneła za nim Kate śmiejac sie. Podbiegł do niej Lou i chwycił ja za nadgarstek ciagnac za soba
- z checia uzycze ci swej koszuli do spania - Usmiechna sie czarujaco. Kate posłusznie podązyla za nim. Gdy znalezli sie w jego pokoju Louis otworzyl szafe i kazał jej wybierac. Kate po krótkim namysle wybrała kremową bluzke z rekawami 3/4 i z nadrukami pypominajacymi wpisy w gazetach. Wychodząc z pokkoju Lou natkneła sie na Zayn’a kóry wskazał jej sypialnie gdzie miała spać. Dziewczyna uudla sie cicho do pokoju. Rozebrała sie do bielizny i narzuciła na siebie bluzke Lou. Pachniała tak oblednie. Podeszła do swej przyjacółki i delikatnie a zarazem zwinnie sciagneła jej sweterk i spodenki. Przykryła ja a sama wyszła jeszcze aby powiedziec wszystkim dobranoc. Na dole zastala Harry’ego poradujacego juz w samych bokserkach Liama który szukał swojego telefonu Nialla zjadajacego jeszcze kawałek ciasta , Zayna bez koszulki i Louisa który smiał sie z Liam’a. Sky zapewne był w łazience.
- Dobranoc wszystkimm - Kate staneła w progu i przesłała wszystkim buziaki.
- No no no! Ale sexi wygladasz w zaduzych ciuchach i w dodau moich - mrukną Lou z usmiechem.
- milo mi to słyszec - odwdzięczyła mu sie uroczym uśmiechem.
- Jeszcze raz dobranoc!-  pwiedziała odbracajac sie na piecie i kieruj sie ku sypialni. - Dobrej nocy księzniczko! Przekaż to też Mary! - krzykneli chórem. Kate zasmiałas sie cicho. Udała sie do sypialni i połozyła sie obok Mary. Wtuliła sw nia i pocałowała ja w policzea dobranoc. Słyszała jak resza domowników kadzie sie po kolei spać. Swiatła w domu gasły a rumor powoli ucichał. Zamknełaa czka a do snu otulił ja słodki zapach koszuli Lou.
Kreacje :)
Sky:
Mary:
Kate :