niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział 9

Kate zbudził koszmarny rumor na dole. Otworzyła zaspane oczy i przeciągnęła się leniwie. Zauważyła ze jej blond przyjaciela brak na swym miejscu. Było chwile po szóstej i od szkoły dzieliło ja wiele czasu. Zastanawiała się gdzie podział się Sky gdyż  jego plecak leżał tuz pod jej łóżkiem. Wstała niechętnie i udała się w stronę schodów. Schodząc na dół zastanawiała się co się  dzieje i co to za hałas doprowadził do wyrwania jej ze snu. Na dole zastała rodziców ze swym przyjacielem którzy prowadzili rozmowie w której byli tak pogrążeni ze nie zauważyli Kate. Jednak przywitał ja inny członek rodziny który sprawił ze dziewczyna poczuła się strasznie szczęśliwa. Lucky który był u weterynarza przez okrągły tydzień na obserwacji zawitał do domu i panoszył się po domu tęsknie popiskując. Kate mocno przytuliła swojego psa a w zamian dostała kilka mokrych całusów.
Czas mijał szybko jak zwykle gdy człowiek był wciąż zaspany i przygotowywał się do wyjścia. Dochodziła 7.30 gdy Ciemnowłosa zbiegła z góry w pełni ubrana, umyta i uczesana. Sky wciąż rozmawiał z mama Kate przy porannej kawie jego niecodzienny widok przykuł jej uwagę lecz sadziła ze mógł być to efekt zmęczenia. Kate podeszła najpierw do swej mamy i przywitała ja słodkim buziakiem w policzek po czym obdarowała nim również Sky’a a on uśmiechną się szeroko. Dziewczyna spojrzała na przyjaciela wwiercając się w niego swymi ciemnymi oczami. Sky skrzywił się lekko po czym spytał.
- Coś nie tak ? – spojrzał na nią.
- O to samo powinnam spytać się ciebie. Jesteś rozpalony. Dobrze się czujesz ?
 - W sumie to trochę kiepsko…- przyznał cicho.
- Może powinieneś zostać w domu i trochę się podkurować ? – głos zabrała mama K.
- To nienajgorszy pomysł. Wstawaj podrzucę cię – Kate uśmiechnęła się do niego z troską po czym poszła ubrać buty. Sky posłusznie poszedł za nia dziękując jej mamie za kawę i miłą rozmowę.
Jadąc samochodem, Kate kątem oka widziała  że przyjaciela co chwile przechodzą dreszcze. Szybko dojechali pod jego dom i Sky zaprosił ja nawet do środka jednak było już dość późno i niestety Kate musiała się spieszyć aby zdążyć przed dzwonkiem. Zamyślona dotarła do szkoły. Przed budynkiem stało mnóstwo uczniów, rozmawiających ze sobą w mniejszych grupkach. W grupce siedzącej na schodach przed wejściem dostrzegła Mary, Tony’ego, Ann i kilku innych ich wspólnych znajomych. W normalnej sytuacji Mary pomachałaby do niej a Kate ruszyłaby przed siebie żeby dołączyć do przyjaciół. Usiadłyby z Mary obok siebie, i porozumiewawczymi spojrzeniami komentowały przygłupie żarty znajomych. Ale nie teraz. Po kłótni wszystko uległo rygorystycznemu podziałowi. Mary zagarnęła ich wspólnych znajomych, elitę tej szkoły a Sky z Kate odłączeni od Mary i codziennych szkolnych kolegów stworzyli dwuosobowy ‘oddział’ szkolnej elity. Ze zdziwieniem dostrzegli mnóstwo osób, na które wcześniej nie zwróciliby uwagi. Po szkole już chodziły plotki, o kłótni przyjaciół.
Cała trójka nieustannie napotykała krzywe spojrzenia i szepty po kątach. Kate westchnęła i z dumną miną, nie zwracając uwagi na Mary weszła do szkoły. Po lekcjach francuskiego, na których Kate siedziała znacznie bliżej niż Mary, i nie miała z nią kontaktu nadeszła pora na historię sztuki. W połowie drogi do klasy Kate uświadomiła sobie, że na tych lekcjach siedzi z Mary.
Ustawienia było zawsze takie same, wiec będzie musiała pracować razem z nią. Nie myśląc za wiele odwróciła się na pięcie i wyszła ze szkoły. W tym samym czasie Mary stała przed łazienkowym lustrem słuchając bezmyślnej paplaniny Ann i innych jej znajomych. Czuła się beznadziejnie. Nie spała całą noc, i do tego nie miała nic w ustach od prawie trzech dni. Chociaż akurat to dawało jej niemałą satysfakcje. Ale w tej chwili oddałaby wszystko za uścisk Sky’a i Kate. Jeszcze raz spojrzała w swoje odbicie w lustrze, zręcznie ukryła zmęczoną twarz pod warstwą pudru , poprawiła usta i uśmiechnęła się do Ann i Lany które już czekały na nią w drzwiach.
- już, jestem gotowa – powiedziała ruszając w stronę drzwi. Czekała ją teraz historia sztuki, na której siedziała razem z Kate. Zastanawiała się, jak przetrwają tą lekcje, i czy przypadkiem nie rzucą się dobie do gardeł w połowie. Wchodząc do klasy zauważyła że krzesło Kate jest puste. Uniosła jedną brew i z westchnieniem udała się na swoje miejsce. Z przykrością zauważyła też, że w szkole nie ma Sky’a. w normalnej sytuacji już dawno wiedziałaby wszystko, a na wagary poszłaby razem z Kate. Ale nie tym razem.
Następnego dnia z  trójki przyjaciół w szkole pojawiła się tylko Mary. Przez cały dzień chodziło za nią poczucie winy, bo rano nie wytrzymała i zjadła jabłko. teraz czuła się jak zdrajca. Usilnie wmawiała sobie  że to było jej potrzebne, ale jej chora podświadomość ciągle podsuwała jej obrazy jej samej, stojącej przed lustrem. Cały dzień snuła się nieprzytomnie po szkole nie mogąc skupić się na niczym. W tym czasie Kate rano zasymulowała chorobę i została w domu. Nieustannie dzwoniła do Sky’a który czuł się już lepiej i nawet wybierał się jutro do szkoły. Podczas spacerów z Lucky’m nie mogła odpędzić się od myśli o przyjaciołach. Dalej była wściekła na Mary, ale oprócz złości pojawiła się tęsknota. O dziwo miała nawet nieznaczne poczucie winy, może nie powinna była się wtrącać. Słysząc takie myśli w swojej głowie aż przystanęła w miejscu ze zdziwienia. I czym prędzej odgoniła je precz, dumnie podnosząc głowę.
Następnego dnia Mary została w domu, z polecenia jej mamy, która zaniepokoiła się stanem jej córki. Mama Mary uparcie próbowała wydobyć z niej wszystko a Mary zwinnie ją okłamała, mówiąc że wszystko jest w porządku, jest tylko zmęczona. Matka patrzyła na nią przez dłuższą chwilę w skupieniu, po czym powiedziała że jeżeli chce, to może nie iść dziś do szkoły. Mary przystała na propozycję i czym prędzej wróciła do łóżka.
W szkole pojawili się za to Sky i Kate. Przez cały dzień zachowywali się absolutnie naturalnie, śmiali się i dowcipkowali. Byli odrobinę zdziwieni nieobecnością Mary, ale tak naprawdę odetchnęli z ulgą. Tony był tak uprzejmy, że powiedział im że Mary została w domu bo kiepsko się czuła. Dowiedział się o tym od Ann, która przez cały ranek nie dawała Mary spokoju. Szkolny dzień upłynął im szybko, a że był to już piątek, więc zastanawiali się, czym mogą się zająć dziś wieczorem. Ich rozmyślania przerwał dźwięk dzwonka z kieszeni Kate. Zayn, Niall i Louis zapraszali ich na imprezę do klubu dziś wieczorem. Sky i Kate entuzjastycznie przystali na tą propozycje, a gdy spytali czy Mary też przyjdzie , zwinnie się wykręcili że Mary dziś nie może. Uśmiechnięci wyszli ze szkoły w pogodny, wiosenny dzień. Żwawo ruszyli przed siebie, w stronę starbucksa po drugiej stronie ulicy. Oboje mieli nadzieje, że wieczorna impreza chociaż na chwilę oderwie ich od przyziemnych problemów.

 Spędzili w Starbucksie sporo czasu. Czuli się razem bardzo dobrze , oboje widzieli jak więź która do tej pory ich łączyła staje się silniejsza..Na ich nieszczęście czas mijał szybko a musieli jeszcze nieco przygotować się do wieczornej zabawy.
- Jak się z nimi umówiłaś ? Mamy do nich przyjechać ? – spytał Sky gdy szli oboje do samochodu.
- Nie. Lou  powiedział ze podjadą po nas. – uśmiechnęła się do przyjaciela.
- Emm… Kate ? Będę mógł wpaść do ciebie wcześniej bo kompletnie nie wiem w co się ubrać na taka imprezę i jeszcze włosy…- lekko się skrzywił i spojrzał wyczekująco na Kate która uśmiechnęła się tylko szeroko.
- Oczywiście!!! Możesz na mnie liczyć! Mam jeszcze lepszy pomysł! – oczy Kate błysnęły. – Pojedziemy do ciebie i wybierzemy ci coś . Przygotujesz się a potem przyjedziesz do mnie i zajmiemy się twoja fryzurę.
Co ty na to ? – Ciemnowłosa spojrzała na przyjaciela a on obdarzył ja szerokim uśmiechem a w jego oczach było widać iskierki radości które Kate wzięła ze zgodę.
Przyjaciele dojechali pod dom Sky’a i najszybciej jak było to możliwe uporali się ze strojem dla blondyna. Czas mijał nieubłaganie szybko. Zostały zaledwie 2 godziny.
Sky był wdzięczny przyjaciółce za pomoc. Wyprasował wybrane rzeczy i udała się do łazienki.
Kate wyszła od przyjaciela i pomyslała ze było by fair gdyby zaprosiła Will'a . Zadzwoniła do niego i po chwilowej rozmowie przeszla do rzeczy.
- Kochanie ? Co byś powiedział gdybym powiedziała ze wieczorem odbywa sie impreza na ktora mam zaproszenie i chciała bym cie zabrac ? - spytała ze słodycza w głosie.
- Zapewne bym sie zgodzil - odpowiedział chłopak Kate ze słyszalna ciekawoscia.
- To świetnie! Zayn , Niall i Lou napewno nie bedą mieli nic przeciwko temu! Czyli jestesmy umówieni ? - powiedziała pewnym głosem Kate.
- Zayn , Lou i Niall ? To ci z zespołu ? Idziesz z nimi ? - Will wydawał sie juz nieco mniej przejety
- Idzie tez Sky . Zaprosili nas na dzis wieczór. To co ? - dziewczyna liczyła ze sie zgodzi.
- Własnie was. - powiedział Will
- Oj przestań. Oni wiedza ze jestesmy razem i napewno nic sie nie stanie jak pójdziesz ze mną dziś wiecz...- Will przerwał Kate.
- I tak dzis nie moge. Jade z rodzicami do dziadków. - Kate wyczuła coś dziwnego w jego głosie.
- To przez to ze oni tez idą ? - spytała
- Nie nie. Po prostu dawno sie z nimi nie widziałem - odpowiedział chłopak
- Napewno wszystko dobrze ? - Kate wyczuwała ze to nie powód lecz nie chciała sie z nim znów kłocic.
- Tak tak napewno. Nie martw sie skarbie. Kocham cie - Will wypowiedział to z uczuciem co sprawiło ze Kate poczuła sie troche pewniej,
- To dobrze :) Tez cie kocham. Wybacz ale musze kończyć. - dziewczyna wyslaąl mu całua i pozegnali sie po czym Kate odpaliła silnik i ruszyła do siebie.
Kate dojechała w niecałe dziesięć minut i niemal natychmiast po wejściu do domu zajęła łazienkę.

Gdy Sky zawitał do Kate tak jak się umówili ,dziewczyna niebyła jeszcze w pełni ubrana i paradowała w samej bieliźnie niewiedzą na co się zdecydować. Na szczęście mogła liczyć na swojego przyjaciela i w końcu staneło na przyległej, krótkiej czarnej sukience.Kate była już w pełni umalowana a jej głowę zdobiły ciemne loki. Zostało zaledwie 30 minut do umówionego spotkania wiec ciemnowłosa posadziła blondyna na wysokim krześle i przez chwile przypatrywała się mu. W pewnym momencie zapytała.
- Gotowy na zmianę ? – uśmiechnęła się uroczo. Sky spojrzał na nią badawczo.
- Ufam ci! Pamiętaj! – pomachał jej palcem przed oczami co wywołało napad śmiechu u dziewczyny.
Kate miała w swej łazience mase rożnych preparatów do włosów gdyż sama uwielbiała dobrze wyglądać i nieraz spędzała mnóstwo czasu przed lustrem. Ułatwiło jej to sprawe przy Sky’aju  i  z jego włosami uporała się chwile przed wyznaczonym czasem.
Sky wstał i lekko się przeraził gdy z jego barków spadło kilka jasnych kosmyków lecz gdy zobaczył efekt nie mógł się na siebie napatrzyć.
Blondynek siedział na parapecie w pokoju Kate i wyglądał przez okno równocześnie rozmawiając z przyjaciółką która pospiesznie dokonywała ostatnich poprawek. W pewnym momencie Sky zamilkł na tak długa chwile ze zdziwiona Kate az wyjrzała z łazienki i  dostrzegła zdziwioną minę przyjaciela.
- Kogo znów wypatrzyłeś na tej ulicy mój drogi – zapytała ze śmiechem będąc przekonana ze Sky będzie miał niebawem nowy obiekt westchnień.

- Chyba w życiu nie widziałem aż tak dużej l…- przerwał gdyż Kate doskoczyła ciekawa do okna.
- WOW! LIMUZYNA! To się postarali! – zaśmiała się i zbiegła na dół. Sky podążył za nia tak samo jak Lucky który przez cały ten czas leżał na łóżku dziewczyny i przypatrywał się wszystkiemu. Sky zastał Kate która podskakiwała w stronę drzwi zakładając drugiego buta a on ze śmiechem przechwycił jej torebkę która leżała na blacie w kuchni i zaczął zegnać się z włochatą bestia która spoglądała na nich ze smutkiem w oczach gdyż nie lubił zostawać sam w domu a rodzice Kate jeszcze się nie stawili choć powinni.
Kate nie zdążyła otworzyć drzwi gdy rozległ się dzwonek. W drzwiach staną Louis który uśmiechnął się do stojącej naprzeciw Kate.
- No ruszcie się! Bo nie ruszymy do świtu! – krzyknął Zayn który wystawał przez szyber dach. W trojkę spojrzeli na mulata i roześmiali się pogodnie co on skwitował lekkim grymasem na twarzy. Ciemnooka zostawiła w kuchni kartkę do rodziców żeby się nie martwili gdy wróci nad ranem lub ogólnie nie wróci. Wyszła z domu wyciągając za rękę Louisa i Sky’a po czym zamknęła drzwi i klucze wrzuciła do torebki którą wciąż miał Sky.
- Widzę ze masz swego tragarza …- stwierdził Lou w pełni rozbawiony spoglądając na Sky’a który również wydawał się tym rozbawiony.
- No widzisz ma się to cos – powiedziała Kate teatralnie odrzucając włosy w tył czym wywołała chichot chłopaków idących za nia. Louis wyprzedził ja tuz przed drzwiami wielkiego samochodu i otworzył je przed nią z uroczym uśmiechem a dziewczyna lekko się skłoniła i wsiadła. Tuz za nia wszedł Sky a następnie Lou. W środku przywitała ich muzyka i promienne uśmiechu Niall’a i Zayn’a.

Następny rozdział ukaze sie za 2-3 dni. Bedzie bardzo wesoło :)
Miłego czytannia obecnego :)
Jesli macie jakies pytania to smiało :)

K&M

3 komentarze:

  1. rozdział świetny! widać że macie talent. to jak piszecie jest genialne! jestem ciekawa co dalej będzie z Mary i Kate? czekam z niecierpliwością na następny! oby pojawił się jak najszybciej! :D

    zapraszam do mnie: http://letsdothisonelasttime.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "On złapał mnie w pasie i zsunął mnie z blatu, zmuszając do tego bym stała. Splótł nasze dłonie, a moje serce zaczęło bić milion razy mocniej. Czułam przez jego turkusową, luźną koszulkę, że jego także bije bardzo mocno.". Chcesz dowiedzieć się co będzie dalej? Zapraszam na nowy rozdział na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/ z perspektywy Franky- Alice :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde ale mnie teraz zaciekawiłyście !!
    Zdjęcia dobieracie idealnie, a sposobu pisania można wam pozazdrościć - już widzę te 6 za wypracowania na polskim.
    No nic znowu muszę czekać 2-3 dni. :)

    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/
    http://perfect-crazy-sweet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń